Menu

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Sierpniowy wieczór, październikowy wieczór - wpis 6

Wzruszyła obojętnie ramionami.
– Drugie pytanie: W szeregu stoi sto skarbonek z numerami od 1 do 100. W pierwszej jest jeden grosz, w każdej następnej ilość pieniędzy się podwaja. Jeżeli przez 60 lat codziennie będziesz wydawał co najmniej 900, ale nie więcej niż 1000 złotych, to którą skarbonkę wybierzesz, żeby wystarczyło ci pieniędzy i równocześnie nic nie zostało? Możesz pomylić się o jeden numer, tylko jeden i pamiętaj: czas szybko płynie.
– Okej. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni razy sześćdziesiąt lat – liczył na głos – trzysta razy sześćdziesiąt daje osiemnaście tysięcy plus sześćdziesiąt razy sześćdziesiąt mamy trzy tysiące sześćset i do tego pięć razy sześćdziesiąt, w sumie dwadzieścia jeden tysięcy dziewięćset dni pomnożone przez tysiąc. Czyli mogę wydać niecałe dwadzieścia dwa miliony, od tego odejmiemy dziesięć procent. Więc muszę mieć sumę od dwudziestu do dwudziestu dwóch milionów. Tak?
Ponownie wzruszyła ramionami.
– W dwudziestej piątej skarbonce – liczył dalej – jest około stu sześćdziesięciu pięciu tysięcy złotych, kolejno mamy trzysta dwadzieścia, sześćset czterdzieści. Mogę się pomylić o jedną, więc zaokrąglę do miliona trzystu, dwa sześćset, pięć dwieście, dziesięć czterysta i dwadzieścia milionów osiemset tysięcy. Siedem kolejnych skarbonek. Stawiam na numer 32.
– Skąd wiedziałeś, że w 25 jest 165 tysięcy? – spytała zaciekawiona.
– Dokładniej, to nawet ciut ponad 167, zaokrągliłem, żeby łatwiej liczyć. Tyle właśnie ma 24-bitowa paleta barw w komputerze, a bit wynosi 2, więc musiałem dodać jedną skarbonkę.
– Mądraliński jesteś. Ostatnie pytanie. Jesteś gotów?
– Tak. Czekam z niecierpliwością.
– Skąd się biorą dzieci?
Spojrzał na kobietę zdumiony.
– Zostały ci 2 minuty – stwierdziła obojętnie.
Opanował zaskoczenie, zbliżył się do kobiety, mocno ją objął i przez chwilę cicho szeptał do jej ucha. Odskoczyła gwałtownie, a policzki wypełnił szkarłatny rumieniec. Trudno powiedzieć czy to była reakcja na jego słowa, czy może na jego twardniejącą męskość wpierającą w jej brzuch, bo w tym samym momencie stał już w swoim mieszkaniu.
Na dźwięk dzwonka bez wahania, tak jak stał, czyli nago ze zwiedzionym członkiem, ruszył do drzwi. Stała w drzwiach z zaczerwienioną twarzą, bez słowa wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka.
Rano nadal była i następnego ranka również i przez kolejne poranki. Była przy nim ciągle taka sama, trzydziestoletnia kobieta. Nawet wtedy, gdy jego głowę pokryła przerzedzona siwizna, a skóra na ciele pomarszczyła się i sflaczała.
Zniknęła dopiero wtedy, gdy on po raz trzeci przeniósł się do tamtego dziwnego świata i już z niego nie powrócił.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz