Menu

wtorek, 8 marca 2016

Apteka Rozdz.1 - Poproszę kondoma

    Wszedłem do apteki, między regałami, wśród swoich słoiczków, pigułek, tabletek, ampułek krzątała się samotnie pani magister.
    – Dzień dobry – powiedziałem po wejściu.
    – Dzień dobry, słucham pana – odpowiedziała bardzo miłym głosem, w końcu nie ma co się dziwić, w aptece każdy klient to jest kopalnia złota.
    Spojrzałem na nią krytycznym wzrokiem. Trochę starawa koło 35 lat, ale nieźle się trzymała, szczupła zgrabna blondynka z niezłym biustem, twarz zadbana, ładnie utapetowana.
    – Poproszę kondoma – powiedziałem głośno.
    Większość ludzi szczególnie młodych, ale nie tylko, mówi to po cichu, tak jakby się wstydzili, że czasami się bzykają, a panie farmaceutki chyba złośliwie udają, że nie słyszą i mówią:
    – Słucham, nie słyszałam?
    Wtedy dopiero robi się głupio. Nie ze mną te numery! Nie wiem, czy ją to speszyło, czy nie, ale już mniej miłym tonem, za to bardziej zawodowym zapytała:
    – Jakie?
    – Duże. Mam dużego – nie przechwalałem się, po prostu stwierdziłem fakt.
    – Chodzi mi o firmę, a nie o rozmiar, wszystkie rozmiary są jednakowe – jej głos w tej chwili był już bardzo zawodowy, chłodny, pozbawiony wszelkich emocji.
    – To w takim razie poproszę o najbardziej rozciągliwy, żebym mógł go założyć – kontynuowałem.
    Wysunęła jakąś szufladę, pogrzebała w środku i położyła przede mną w szklanym okienku kilka kolorowych opakowań.
    – Proszę sobie wybrać.
    Spojrzałem na nie sceptycznie, po czym popatrzyłem prosto w jej oczy. Starając się naśladować jej lodowaty głos, zapytałem:
    – A jakie pani by mi poradziła?
    – Może durex? – wskazała palcem jedną z paczuszek.
    Uśmiechnąłem się krzywo.
    – Durex? One po 10 minutach pękają, zanim skończę. Przereklamowany towar, A pani jakie używa?
    – To nie powinno pana interesować – odparła ani na chwilę niezbita z tropu. – To który pan wybiera?
    – No tak, jeśli ma pani stałego partnera to wystarczą pani pigułki. Ja lubię urozmaicić swoje życie, więc używam prezerwatyw – uśmiechnąłem się słodko.
    Zauważyłem, że jedna powieka delikatnie jej zadrgała, widocznie w końcu trochę się speszyła. Pochyliła się na szufladą i ponownie w niej grzebała. Po chwili wyciągnęła durex XXL i położyła przy reszcie.
    – To chyba jest większy rozmiar, powinien pana zadowolić.
    Wziąłem do ręki, obejrzałem obojętnie ze wszystkich stron.
    – Hmmm – zdziwiłem się z niesmakiem – może? To jednak durex, mam przykre doświadczenia z tą firmą. A ja czasami lubię ostro popracować, chyba nie sądzi pani, że co parę minut będę przerywał, ściągał jedną gumkę i zakładał drugą? Jak by się pani poczuła na miejscu mojej partnerki? No zobaczymy.
    Odwróciłem się tyłem i dokończyłem:
    – Zaraz przymierzę.
    Nie wiem, jaką miała minę, bo stałem już do niej plecami, ale usłyszałem jej głos, już nie był taki zawodowy jak poprzednio:
    – Ależ, proszę pana, tutaj nie wolno przymierzać, może pan kupić i sprawdzić w domu! Tu klienci chodzą, starsze, chore panie, młode dziewczynki!
    Odwróciłem się do niej z kondomem naciągniętym na obranego ze skórki banana.
    – O ile wiem, ja też jestem klientem i też mam prawo wybrać sobie towar odpowiedni dla mnie.
    Podsunąłem jej pod nos banana z naciągniętą gumką. W sklepie wybrałem największego, więc robił naprawdę imponujące wrażenie.
    – I jak pani myśli, dobry będzie?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz