Menu

wtorek, 8 grudnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.26 Przemek to bardzo miły facet

– No wiesz... – próbował bronić się Przemek.
– Może zaplanujemy jak się stąd wydostać – przerwał mu lodowaty głos Karoliny.
– Oczywiście – zgodził się szybko. – Na mój nos w nocy przestanie wiać i padać, więc jutro ja i Heniek wyprawimy się po namioty i plecaki. Wyruszymy o 8 i do 14 powinniśmy wrócić...
– Dacie radę w 6 godzin – dociekała Ewa.
– Spokojnie. Wczoraj maszerowaliśmy dość długo głównie z powodu warunków atmosferycznych, a także, przyznam się bez bicia, nie prowadziłem nas najkrótszą drogą. Dopiero gdy natrafiliśmy na drzewo pod którym zostały nasze plecaki zorientowałem się, że idziemy w trochę niewłaściwym kierunku.
– To jest jedyne drzewo w tej okolicy, czy jakieś szczególne?
– Pod nim rozbiliśmy namiot z Elką. Śmiała się, że jeden z konarów odstaje od pnia jak męski członek, dlatego zapamiętałem.
– A gdybyśmy je ominęli?
Wstał z krzesła, podszedł do pieca i zapatrzone na widoczne przez szczelinę w drzwiczkach skaczące płomienie ognia odpowiedział cicho:
– Nie wiem.
– Najważniejsze, że znalazłeś. Dziewczyna wytarła mokre od zmywania dłonie w ręcznik, podeszła, objęła go wpół, mocno przytuliła do piersi i lekko rozchylonymi wargami pocałowała w usta.
Henryk stojący opodal szybko przytulił się do niej od tyłu, tak, że znalazła się pomiędzy mocno na nią napierającymi dwoma dużymi mężczyznami. Ze śmiechem zgrabnie się wyślizgnęła.
– Czując ucisk na plecach i brzuchu odniosłam wrażenie, że wasze mózgi właśnie przestały pracować – chichotała.
– Jutro, a pojutrze? – lodowaty głos rudowłosej przerwał igraszki.
– Oj Karolina, nie bądź taka sztywna. Przecież Przemek to bardzo miły facet – stwierdziła Ewa podchodząc do koleżanki i obejmując ją ramieniem.
– Jak ci się tak bardzo podoba, możecie iść we trójkę do łóżka – odpowiedziała uszczypliwie. – Przecież widzę, że macie na to ochotę.
– Ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką, więc się powstrzymam i zostawię go tobie – odparowała Ewa ze śmiechem.
– Zastanowię się – odparła obojętnie i odwracając się plecami zaczęła układać naczynia w szafkach kuchennych.
– Widzisz co narobiłeś! – stwierdził Heniek zwracając się do Przemka. – Przez twoje gadanie dziewczyny same zaczynają wybierać kto z kim będzie spał.
Ewa podeszła powoli podnosząc do góry prawą dłoń z rozcapierzonymi palcami .
– Widzisz na którymś z moich palców obrączkę czy choćby pierścionek? To, że przez kilka miesięcy dawałam ci dupy, wcale nie oznacza że ja, a tym bardziej ona jestem twoją własnością. Mogę robić co chcę i z kim chcę bez pytania o twoją zgodę – stwierdziła na wpół ironicznie.
W odpowiedzi kiwnął głową w kierunku drugiej kobiety i porozumiewawczo mrugając okiem powiedział:
– W sytuacji gdy nasza przyszłość jest niepewna, spełnienie marzeń można uznać za bardzo wskazane. Jeśli chcesz spróbować z dwoma facetami ja jestem za i postaram się namówić...
Ostry głos Karoliny spotęgowany głośnym trzaskiem zamykanej szafki przerwał jego wypowiedź:
– Zacznijcie już teraz. W nocy chcę spać bez słuchania waszych jęków.
– Nie obrażaj się Karolinko – powiedziała miękko Ewa – tylko się wygłupiamy, żeby nie myśleć o naszej sytuacji.




czwartek, 3 grudnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.25 Wibrator i godmisz

- Przestań Przemek buntować je przeciwko nam – warknął Heniek.
- Długo jeszcze będziesz stał obrażony przy tym piecu? Tak mocno nadepnęłam ci na twoją męską dumę? - pokpiwała Ewa.
- Naprawdę uważasz kobiety za lepsze od nas? Czy podlizujesz się im?- zapytał, ignorując Ewę. - Zobacz, jak się cieszą.
Spojrzał w niebieskie oczy blondynki. Wyczytał w nich zachętę, a może przyzwolenie. Gdyby była jedyną kobietą w tej chacie, wieczorem niewątpliwie wylądowaliby we troje na jednym łóżku. Szybko przeniósł wzrok na Karolinę i poprzednia myśl uleciała. Uśmiechnął się, a ona po raz pierwszy nie mogąc przybrać maski powagi i obojętności szybko odwróciła głowę.
- Moim zdaniem jesteśmy tacy sami, jedyną różnicą jest siła fizyczna potrzebna do zapewnienia bytu i przetrwania, która przez tysiąclecia zapewniała mężczyźnie dominację. Wraz z rozwojem techniki priorytetem staje się iloraz inteligencji, a spada zależność od masy mięśni, dzięki temu kobiety zaczęły wyzwalać się spod męskiej władzy. Coraz otwarciej i szczerzej mówią o swoich prawach, potrzebach i tak dalej.
- Piękne czasy, baba siedziała grzecznie w domu, a o jej potrzebach myślał mąż - stwierdził z rozmarzeniem Heniek.
- Ciekawe jak byś przeżył bez swoich pornosów? – zapytała ironicznie Ewa.
- Łatwiej niż ty bez swoich i bez swojego ukochanego wibratora – odpowiedział tym samym tonem.
- Tak źle nie było – wtrącił ugodowo Przemek. - Dilda znane były już w starożytności, bogate panie często używały prawdziwych dzieł sztuki wykonanych ze srebra, brązu, kości słoniowej, również z minerałów jak: jadeit czy bowenit. Egipcjanki dysponowały również wibratorami.
- Jak to? - zdziwiła się Ewa.
- Wkładały do tykwy pszczoły, potrząsały nią a  owady wściekle fruwały powodując wibracje. Pomysłowość ludzka nie zna granic, a seks zawsze wzbudzał ogromne zainteresowanie.
- W starożytnej Grecji robiono fallusy z drewna pokrytego skórą – dodał Heniek.
- Nie tylko. Polki również lubiły takie zabaweczki; w Gdańsku znaleziono trzystuletnie drewniane dildo pokryte futerkiem, ale częściej, przynajmniej te uboższe gotowały kaszę gryczaną lub siemię lniane i robiły godmisz.
- Co to takiego? - spojrzała pytająco.
- Ponoć nazwa pochodzi od łacińskiego wyrażenia “gaude mihi”, czyli uciesz mnie bądź cieszcie się ze mną i wszystko jasne.
- Mama gotowała mi kisielek z siemienia, chyba na kaszel przy przeziębieniu ale wcale mnie nie cieszył.
- Nasze prababcie szyły go z miękkiego materiału w kształcie podłużnego, rurkowatego woreczka, ciasno wypełniały ugotowaną gorącą kaszą i zawiązały na końcu. Po napełnieniu jest gorący i ocieka niesamowicie śliską cieczą. Gdy nieco ostygł, wsuwały go sobie w odpowiednie intymne miejsce. Jest taki śliski, że  wchodzi bez trudu nawet jeśli rozmiarami zdecydowanie górował nad męskim organem.
- Poważnie? Skąd wiesz? Próbowałeś kiedyś? – zachichotała Ewa.
- Daj spokój, obecnie w sklepach jest tyle gadżetów, że godmisz można traktować jedynie jako ciekawostkę, bądź rozwiązanie zastępcze choćby w takiej sytuacji w jakiej teraz jesteśmy. Widziałem opakowanie z siemieniem,  igły i nici też są, a materiał...
- Przemek! - wrzasnął Henryk - Prosiłem cię już żebyś nie podpuszczał dziewczyn. Nie wiem jak ty i Karolina, ale ja z Ewą dam sobie radę bez babcinych wynalazków.




środa, 2 grudnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.24 Adam i Ewa

Mimo złośliwego tonu głosu zauważył, jak jej spojrzenie wyraźnie się ociepla, a kąciki warg lekko unoszą się ku górze.
- Protestuję! To są bezpodstawne insynuacje – zaperzył się Henryk.
- Mój chłopak przed chwilą wspomniał, że ma jakieś problemy, więc może ty Przemek jesteś wampirem i wypiłeś z niego krew - zachichotała Ewa.
- Nic takiego nie powiedziałem! Nie mam żadnych problemów! - zawołał Heniek, ze zdenerwowania podnosząc się z krzesła.
- Do głowy krew ci najwyraźniej nie dociera, a gdzie indziej też jej nie masz – droczyła się, przesuwając dłonią po jego spodniach.
- Przedyskutujemy ten temat wieczorem po kąpieli.
Odszedł w kierunku pieca i zaczął nerwowo wrzucać do paleniska drewniane szczapy.
- Masz rację Karolina, facetami łatwo sterować – stwierdziła zadowolona z siebie blondynka.
Dziewczyny również wstały od stołu i zaczęły sprzątać po posiłku.
- To wina Stwórcy – wyjaśnił Przemek. - Znacie historię Adama i Ewy?
- Owszem – przytaknęła. - Jest mowa tylko o winie mojej imienniczki. - Zwracając się do Henryka dodała: - Przynieś z pieca garnek z gorącą wodą i wlej do miski przy zlewie.
- Ewa była grzeczną dziewczynką, dopiero później męscy szowiniści sfałszowali historię i zwalili winę na nią – ciągnął Przemek.
Obie panie spojrzały na niego. Z niemałą radością spostrzegł, że z twarzy Karoliny zniknęła maska obojętności i spogląda na niego z wyraźnym zaciekawieniem.
- Najpierw Bóg stworzył Adama – rozpoczął – wszyscy o tym wiedzą, ale nikt nie wyciąga oczywistych wniosków. Adam był prototypem i każdy doskonale wie, że pierwsze podejście zawsze zawiera jakieś mankamenty.
- Kiedyś miałem dziewczynę i gdy pierwszy raz robiła laskę, tak mi zajechała zębem, że miałem zarysowanego do krwi – wtrącił spod pieca Heniek.
- A ty ciągle tylko gadasz o jednym – fuknęła Ewa.
Chciała jeszcze strofować chłopaka dalej, ale Karolina dotknęła jej ręką i kręcąc przecząco głową, szepnęła:
- Daj spokój, później ci wytłumaczę.
- Adam przez pewien czas sam chodził po raju, aż znalazł staw, spojrzał w wodę i zobaczył w niej odbicie człowieka, czyli siebie. Powrócił do stwórcy akurat w chwili, gdy ten kończył swoje kolejne dzieło: Ewę. Kobieta otworzyła oczy i zobaczyła po raz pierwszy człowieka, czyli również Adama. Od tej pory spacerowali razem, ale Adam spryciarz więcej już nad staw nie poszedł, zatem Ewa zawsze widziała tylko jednego człowieka i ten wizerunek coraz bardziej w jej główce się utrwalał. Pewnego razu dziewczyna uciekła i schowała się na jabłoni. On pobiegł za nią, stanął przed drzewem i szukał jej wzrokiem wśród gałęzi. Niestety jako prototyp miał swoje wady, był wzrokowcem i myślał albo jednym, albo drugim narządem. Zobaczył piękne, duże czerwieniące się jabłko, pomyślał, że to cycek Ewy chwycił je i przypadkowo zerwał, za co później został wygnany z raju. Ewa wiedziała, że człowiek jest najdoskonalszym dziełem bożym i wszystkie istoty różniące się od niego są gorsze i świadoma pewnych różnic pomiędzy nią i Adamem posłusznie podążyła za nim. Gdy już znaleźli się na ziemi, było pozamiatane i do tej pory każda kobieta w genach przekazuje swoim dzieciom wizerunek człowieka, czyli mężczyzny. Przez tysiące lat wszystkie baby, pomimo że są ulepszoną wersją, żyją w świętym przekonaniu o stworzeniu przez Boga człowieka i kobiety.




wtorek, 1 grudnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.23 Bóg dał mężczyźnie mózg i...

- Ojciec Karolina na sto procent ich znajdzie – wtrącił Heniek – tylko wcześniej obetnie mi jaja za to, że zostawiłem jego córeczkę baz opieki. Tobie Przemek też. Uważam dalszą dyskusję za zbędną, idziemy wszyscy razem.
- Moment, ślubu z tobą nie brałam, a tym bardziej Karolina. Same potrafimy decydować o swoim życiu – przystopowała go Ewa. - Co o tym myślisz Karolina? - dodała, zwracając się do koleżanki.
- Ile było takich przypadków – zapytała druga dziewczyna, patrząc na Ewę.
- Tylko plotki. Oficjalnie żadnego gwałtu nigdy nie zgłoszono, czemu trudno się dziwić. Winnych w tych warunkach bardzo trudno złapać, a oficjalne postępowanie jest niewiele mniej traumatyczne niż sam gwałt.
- Wszyscy pójdziemy – stanowczym tonem, ucinającym wszelką dalszą dyskusję zdecydowała Karolina.
Popatrzeli na nią....
- I co jeszcze? - spytała szybko Ewa z marsową miną na twarzy.
Heniek nachylił się ku niej i coś szepnął do ucha.
- Masz marzenia – odfuknęła, lekko się czerwieniąc – o tym rozmawialiście tak długo na górze?
- O najczęstszych marzeniach seksualnych kobiet – odparł szczerze.
- Jakie jest według was?
- Nekrofilia – odpowiedział Przemek.
- Fuj! - Ewa spojrzała na niego podejrzliwie. - Znowu nas wkręcasz?
- W ostatnich latach dużo nastolatek i młodych kobiet, a nawet niektóre panie w średnim wieku marzą o randce z wampirem, czyli z ożywionym umarlakiem, a seks z trupem nazywa się nekrofilią.
- Ale wymyśliłeś! - Wydęła pogardliwie wargi.
- Ponoć są super ciachami – wtrącił Heniek – silni, z niespożytą energią i dodatkowo potrafią kierować przepływem swojej krwi, żeby płynęła w największych ilościach do najbardziej potrzebnego narządu.
Mówiąc to, wybuchnął gromkim śmiechem.
- Muszę się rozejrzeć za nowym partnerem, jeśli w tym wieku masz już problemy.
- Przybij piątkę – zwrócił się Heniek do Przemka, mrugając porozumiewawczo.
- Co kombinujecie? – zapytała, ponownie się rumieniąc.
- Mamy takie swoje męskie sprawy.
Spojrzała pytająco na Przemka.
- Zastanawialiśmy się, czy w tej okolicy włóczą się wilkołaki, też są na topie – odparł żartobliwie.
- Możesz być pewien, że nigdy nie fantazjowałam o wampirze ani wilkołaku, a ty Karolina?
- Daj spokój Ewka, pytanie na poziomie forów internetowych użytkowanych przez gimbazę. Nie jestem małolatą, której cycki urosły szybciej niż mózg, bez uciekania do marzeń mogę znaleźć fajnego, realnego faceta – odpowiedziała rudowłosa dziewczyna jak zwykle obojętnym, chłodnym głosem.
- Bez wątpienia, taka piękna kobieta może wybierać wśród zastępów adoratorów – skomplementował Przemek.
Spojrzała na niego ostrym, lodowatym wzrokiem.
- Wcale się nie uważam za piękną, choć bez fałszywej skromności mogę przyznać, że jestem ładna. Uroda jest pewnym atutem, ale nie decydującym. Mężczyzna to bardzo proste urządzenie – na krótką chwilę na jej twarzy zabłądził ironiczny uśmieszek – przy odrobinie inteligencji i sprytu każdego można sobie owinąć wokół palca, kwestia czasu i włożonych starań.
Wytrzymał jej spojrzenie, miękko się uśmiechając.
- Problem polega na tym, że Bóg dał mężczyźnie mózg i penisa, lecz krwi tylko tyle, żeby zasilać jedno.
- Dlatego mówiliście o wampirach, żeby uzasadnić u was całkowity brak krwi? - zapytała zjadliwie.