Menu

poniedziałek, 21 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.1 Ponowny wyjazd do Karczewa

- Jak to idziecie pogadać do piwnicy? - głos Judyty zatrzymał ich w drzwiach. – Musimy zaraz jechać.
- Przepraszam, Przemek tak się rozgadał i nie zdążyłem ci powiedzieć – odparł Tomek trochę zawstydzony, że tak zignorował własną żonę – zostaniemy jeszcze tydzień. Już rozmawiałem z Agatą i Januszem, zaopiekują się w tym czasie Rafałkiem.
- O co chodzi? - zapytała zdenerwowana. - Dlaczego podejmujesz takie decyzje bez konsultacji ze mną?
- Przemek z tatą planują założyć rodzinny biznes – wtrąciła ugodowo Łucja – poprosiliśmy Tomasza, żeby jeszcze został parę dni i trochę doradził.
- Dobrze. W takim razie ja pojadę na dwa-trzy dni do rodziców, gdy wrócę, to sobie pogadamy. Zabieram samochód, chyba sobie poradzisz bez niego?
- Oczywiście kochanie – przytaknął Tomek.
Pomógł znieść zapakowaną wcześniej walizkę do samochodu i Judyta pożegnawszy się chłodno, odjechała.

- Jestem bardzo ciekaw tego rodzinnego interesu – zainicjował rozmowę Stanisław, spoglądając pytająco na babcię – i chciałbym usłyszeć bardziej szczegółowe informacje, a nie same ogólniki.
Łucja przez chwilę nerwowo przebierała palcami, najwyraźniej zastanawiała się nad odpowiedzią.
- Później tato – wtrącił stanowczo Przemek – teraz muszę poznać wersję pana Alberta. Zawieziesz mnie Tomek do Karczewa? – dokończył, zwracając się do brata.
- Oczywiście, ale chyba nie teraz?
- Właśnie teraz i tak miałeś w planie podróż, nawet znacznie dłuższą więc przejażdżka po Polsce nie powinna być dla ciebie problemem. Babciu, tato, pojedziecie z nami?
- Jedźcie we troje, w męskim gronie będzie wam łatwiej rozmawiać – odpowiedziała Łucja.
- Nie wiem, czy tak wypada – zawahał się ojciec braci.
- Wypada! Ojciec, dziadek i wujek jego przyszłych prawnuków to bliska rodzina. Na piętrze ma trzy wolne pokoje więc z noclegiem też nie będzie problemów – wyjaśnił z zapałem Przemek.
- Albert jest gościnny i na pewno bardzo się ucieszy z waszej wizyty – poparła wnuka prababcia. - Zaraz do niego zatelefonuję i uprzedzę o waszym przyjeździe.

Godzinę później ponownie, tym razem we trójkę, jechali w kierunku Kielc. Tomek prowadził, Stanisław siedział obok, a Przemek ze swoim brulionem usadowił się na tylnej kanapie z zamiarem kontynuowania pamiętnika.
- Co piszesz? - zaciekawił się starszy brat.
- Mój sen, bo coraz bardziej zaciera mi się w pamięci.
- To poczytaj, droga szybciej minie i może poznam więcej szczegółów.
- Później Tomek przeczytasz całość, a po rozmowie z panem Albertem pogadamy o szczegółach. Na razie sam jeszcze wielu rzeczy nie rozumiem.
- Szkoda! Bez babci mógłbyś nas wtajemniczyć w bardziej pikantne opowiadanka – zaśmiał się głośno.
- Mamy na to cały tydzień, ale z góry zastrzegam, właśnie takie fragmenty najszybciej zapominam. Zresztą sam słyszałeś wytłumaczenie babci – w tych scenach uczestniczyły dublerki i nie ma sensu, bym je pamiętał.
- I naprawdę wszystkie zapomniałeś? – dopytywał się Tomasz.
- Nie, ale jak już powiedziałem: pogadamy później.
- Dobra, trzymam cię za słowo.
Przemek zamyślił się i zaczął pisać następną notatkę:
Byłem ważnym prezesem, na szczęście jak wynika z opowiadania babci, nie jest to moja wygórowana fantazja, tylko scenariusz ułożony przez dziewczyny. Sonia ciągle gderała, że przyprowadzam różnych szacownych gości a oni na widok naszego skromnego domku z małym, umeblowanym starymi meblami salonu są wyraźnie zdegustowani. Wtedy ktoś mi naraił dom na pagórku. Stary zaniedbany budynek, ale miał jedną zasadniczą zaletę – był to jedyny duży dom w najbliższej okolicy”.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz