Menu

wtorek, 29 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.7 Sześć dziewczyn

– Nadal nie rozumiem, dlaczego uważasz, że to mogła być Joanna?
– Ponieważ miałeś z nią dziecko, córeczkę tak jak z Joanną.
– To w końcu była w ciąży czy mieliśmy już dziecko, bo najwyraźniej coś kręcisz – zaśmiał się Tomek.
– Mieliście. Właśnie sobie przypomniałem żartobliwe rozmowy z Lidką o pokrewieństwie naszych dzieci z waszą córką. Siostra czy ciocia.
– Czyli mój pobyt musiał trwać dość długo, a co z Judytą?
– Byliście po rozwodzie.
– Nigdy nawet przez sekundę nie pomyślałem o rozwodzie. Ciekawe kto wiedział o Joannie i ma taką fantazję, a ty tato co o tym myślisz?
– Prowadzicie jałową, bezsensowną dyskusję i nie mam zamiaru brać w niej udziału.
– Wiem tato – przyznał Przemek. – Babci wyjaśnienia zostawiły wiele niejasności, dlatego tak bardzo zależało mi na jak najszybszym pojechaniu do pana Alberta. Jestem bardzo ciekaw jego wersji.
– Więc zostawmy rozważania na później – wtrącił Tomek – a teraz poopowiadaj o ładowaniu tych kamieni szlachetnych, szybciej nam droga minie. Albo o innych laskach. Powiedziałeś sześć, a gdy babcia się zdziwiła, udałeś, że żartujesz. Więc ile ich naprawdę było?
– Na pewno sześć, chociaż tej szóstej w ogóle nie mogę sobie teraz przypomnieć.
– Dziewczyny o nich wiedziały?
– Tak, od czasu zamieszkania na pagórku zawsze mówiliśmy sobie prawdę.
– A one nie robiły ci jazd z tego powodu?
– Nie, pierwszą Sonia sama mi zaproponowała.
– Opowiadaj, nie powtórzymy babci.
– Tylko powtarzam, nie jest to moja fantazja. Babcia i pan Albert również odpadają, Lidki jeszcze nie było. Zostaje Katarzyna, ale w takich sytuacjach, jak stwierdziła babcia, zastępowała ją prawdziwa Sonia. Ona z kolei sama bez udziału Kasi nie mogła do niej doprowadzić. Dziwne.
– Wyspowiadaj się, a wszelkie rozważania zostawmy na później.
– Jak już mówiłem, a babcia wytłumaczyła powód tego zabiegu, mam usunięte wspomnienia z wszelkich przygód erotycznych. Zostały mi w pamięci tylko ogólne wspomnienia bez najmniejszych szczegółów.
– Szkoda.
– Wcale nie jestem pewien, szczególnie po spotkaniu z babcią Sonią parę dni temu, inne też nie wiadomo jak wyglądają w oryginale, a Lidka to był tylko duplikat. Ewentualnie mogę żałować braku wspomnień z Marią.
– Co takiego!?
– Jeśli moje mgliste przypuszczenia się potwierdzą i faktycznie była nią Joanna, to mój drogi braciszku zrewanżowałem ci się za Elkę.
– Bzykałeś się, że tak powiem ze swoją teściową?
– No wiesz, Lidia była młodą dziewczyną i nie od razu poszedłem z nią do łóżka. Maria natomiast stała się bardzo atrakcyjną kobietą w dodatku od długiego czasu była sama.
– Nie wierzę, po co ktoś miał to wymyślić?
– Nie wiem, jeśli to rzeczywiście była ona mogło chodzić o podbudowanie moje ego. Tylko trochę to bez sensu, wtedy nic nie wiedziałem. Babcia wyraźnie stwierdziła, że różni ludzie piekli swoje pieczenie na tym ognisku. Może więcej zrozumiemy, gdy Albert wyjaśni nam, kim jest tajemniczy pan AB.
– Nareszcie zrozumiałem, dlaczego tak się upierasz przy Joannie. Jesteś po prostu wredny i mściwy – stwierdził Tomek żartobliwym tonem.
– Zemsta jest słodka – zaśmiał się Przemek. – A tak na poważnie im więcej myślę, tym znowu mniej rozumiem.
– Wspólnie przyciśniemy naszego krewniaka Albercika i wydusimy z niego całą prawdę. Wracając do teściowej, długo ją obracałeś?
– Niezbyt, po miesiącu ty się pojawiłeś, a gdy wykasowano twój pobyt to może jeszcze ze dwa trzy miesiące. Później zająłem się Lidią, a koło Marii zakręcił się Bronek, czyli biologiczny ojciec Lidki i jej dawny amant. 




poniedziałek, 28 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.6 Ważne odkrycie

"Pierwsze lato w domu na pagórku rozpoczęło prawdziwie baśniowy etap mojego snu. Na początku wakacji przyjechała z tygodniową wizytą Marta i jej najlepsza przyjaciółka Magda, obie studentki ASP w Łodzi. Marta była córką starszej siostry Bronka, czyli siostrą cioteczną Lidki. Studiują na kierunku Tkanina i Ubiór specjalność Projektowanie biżuterii więc szybko znalazły wspólny język z moim ojcem i oczywiście zostały na całe wakacje.
Właśnie w czasie tych wakacji dziewczyny wspólnie dokonały ważnego odkrycia: kamienie szlachetne w zależności od rodzaju przenoszą na kontaktujące się z nimi osoby poszczególne działania Kręgu. Zaczęło się od naszyjnika z topazem, który Marta zrobiła dla koleżanki Sonii. W tym czasie roczne małżeństwo tejże dziewczyny przeżywało bardzo poważny kryzys, a po kilku dniach noszenia naszyjnika stali się znowu zgodną, kochającą się parą. Równocześnie mama Lidki powiedziała, że jej koleżanka z pracy ostatnio bardzo wyładniała, była to ta sama pani, której sprezentowała dwa tygodnie wcześniej na urodziny, pierścionek z małym rubinem tym razem wykonany przez Magdę. To dało im dużo do myślenia, zaczęły eksperymentować, co mając stały dostęp do zakładu taty, wcale nie było trudne. Tutaj dodam, że zakład jubilerski znajdował się w wynajmowanym lokalu w Kreskowicach i tam też znajdowała się większość materiałów.
Kolejne sześć prób dało tylko jeden pozytywny rezultat, ale on wystarczył, żeby dziewczyny zobaczyły pewną zależność: kamień musiał przebywać na pagórku w czasie gdy uprawialiśmy miłość. Najwyraźniej seks pobudzał działanie Kręgu, na tyle mocno, że pozwalał przełamać opór i jak to później nazywaliśmy, naładować kamień. Niestety, a może dla mnie na szczęście, bez moich zabaw erotycznych z Sonią lub Lidką kamienie nawet po długim pobycie w domu zostawały nieaktywne”.
Oderwał długopis od zeszytu i głośno się roześmiał.
– Przypomniało ci się coś fajnego? – zapytał Tomek, nie odrywając wzroku od jezdni.
– Zarzucałeś Lidce brak temperamentu, a to one wymyśliły Krąg – następnie przeczytał zrobione w czasie jazdy zapiski.
– Dodatek erotyczny mógł być pomysłem Katarzyny, a ją o ile pamiętam, określiłem jako namiętną dziewczynę.
– Zastanawiam się, dlaczego żyłem i spałem z obydwiema dziewczynami. To bardziej pasuje do twojego charakteru. Ty masz dzieci z dwiema paniami.
– Może wcale tak bardzo się nie różnimy, jak ci się wydaje i odsłoniłeś podświadome marzenia.
– Babcia już wyjaśniła, że to nie moja podświadomość, tylko zaplanowany scenariusz.
– Właśnie. Lidka miała zastąpić Sonię czyli Kasię, ale ta zdecydowała się zostać dalej.
– Tylko że Sonia o moim podwójnym związku mówiła już wcześniej jeszcze w pierwszej wersji i tego właśnie nie rozumiem. Tak jak twojego pobytu.
Opowiedział swoje wcześniejsze przemyśliwania i o wykasowanym fragmencie snu.
– Przemek, jesteś niekonsekwentny, raz mówisz o zaplanowanym scenariuszu, a teraz zarzucasz mi, jakobym w podświadomości kochał Joannę. Albo, albo zdecyduj się na coś.
– Jak mogę być konsekwentny, jeżeli sam otrzymuję sprzeczne informacje. Babcia mówiąc o wyskokach Sonii, wyraźnie stwierdziła, że nie można było ich cofnąć i wymazać z mojej pamięci. Natomiast okres twojego pobytu cofnięto.
– Jednak pamiętasz.
– Wcześniej nie, dzisiaj nagle sobie przypomniałem, więc na jakiś czas był głęboko ukryty. Nic nie rozumiem! Ile Joanna ma lat?
– 27.
– Gdy pierwszy raz zobaczyłem Marię była mało atrakcyjną czterdziestolatką. Wtedy tłumaczyliśmy to jej zaniedbaniem i niedożywieniem spowodowanym trudną sytuacją życiową. Po przeprowadzce do Kreskowic odżyła i oczywiście uległa oddziaływaniu Kręgu. W czasie twojego pobytu wyglądała już całkiem inaczej jak seksowna, najwyżej trzydziestoletnia babka. Teraz wyraźnie sobie przypominam, to były dwie różne osoby.




niedziela, 27 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.5 Kolejna zagadka

– Przestałeś pisać, więc opowiedz pikantną historyjkę, jeśli jeszcze jakąś pamiętasz.
– Sorki Tomasz, sam sobie jesteś winien. Mimo moich próśb nie chciałeś zdradzić sekretów ze swoich nocnych wypadów do Kreskowic.
– Czyżbyś sugerował, że z kimś się spotykałem? – zapytał zaskoczony.
– Owszem już drugiego dnia pobytu zostałeś zaproszony na kolację i wróciłeś dopiero następnego ranka.
– Kto mnie zaprosił?
– Maria, mama Lidki – odpowiedział Przemek ze śmiechem.
– Żartujesz, czy mówisz poważnie?
– Serio, widocznie w mojej podświadomości jesteś już na stałe zaszufladkowany jako notoryczny podrywacz.
– Nie, nie – dodał po chwili zastanowienia. – Przecież zgodnie z tym, co mówiła babcia, to nie ja to wymyśliłem, tylko ty tak byś się naprawdę zachował.
– Bez przesady Przemek! – zdegustowany Tomek pokręcił głową. – Nie zdradzam żony z każdą napotkaną kobietą, a tym bardziej po dwudniowej znajomości.
– Czyli mamy kolejną zagadkę do wyjaśnienia.
– Wiesz, kim jest ta pani w realnym świecie?
– Nie mam pojęcia, zapytamy pana Alberta.
Zaległa cisza, Przemek skupił się na wspomnieniach. Popełnił błąd w zapiskach i narysował długą strzałkę w brulionie: Tomek pojawił się przed Bronkiem. Mgliście przypomniał sobie również pewną nieścisłość. Brat spędził już pierwszą noc u Marii, a nie drugą. Następnego dnia postanowił zostać na stałe i zająć stanowisko wiceprezesa w firmie prowadzonej przez Przemka. Co więcej, Maria zaszła w ciąże z Tomkiem. Później kilkumiesięczny pobyt Tomasza został wykasowany jak zbędny fragment filmu i jego pobyt skrócony do trzech dni.
Jednym słowem miał odegrać jakąś rolę w tej historii, ale gdy okazało się, że jednak nie może przyjechać, jego udział został zakamuflowany. Kim jest Maria mama Lidii? Kobieta, z którą według czyjegoś pomysłu Tomek miał mieć dziecko i z którą poszedł do łóżka już po paru godzinach znajomości. Judyta z oczywistych powodów odpada, zostaje Joanna, matka jego córki Kasi. Kto to wymyślił i po co? Chyba że... braciszek naprawdę kocha Joannę bardziej niż Judytę. Babcia nic nie wiedziała o ich związku tym bardziej Albert i jego wnuczki. Czyżby tajemniczy pan AB? Bez sensu. Wiedział, że nic nie wymyśli, a wolał z bratem nie poruszać tego tematu. Odrzucił rozważania i zaczął dalej pisać:
„Popołudniu 24 grudnia tuż przed wigilią przyjechał ojczulek. Przybył rozmówić się ze swoim młodszym synkiem: kryminalistą i zboczeńcem, który najpierw zaręczył się z jedną małolatą, a później do kompletu z kolejną. Wszedł dumny pełen pogardy dla nas. Dziewczyny ignorując jego marsową minę, przyjęły go bardzo serdecznie, w czym dopomogły im obie mamy i Marek wtedy już zaręczony z Halinką. Wspaniałe święta z cudowną atmosferą toteż tata szybko zakochał się w swoich nowych „córeczkach” jak je wkrótce zaczął nazywać. Polubił również moje obie teściowe i zaprzyjaźnił się z Markiem. W styczniu przeprowadził się do nas na stałe, zabierając ze sobą również swój zakład jubilerski. Pierwszy raz odczuliśmy wtedy tak wyraźnie działanie magi naszego domu, a właściwie Kręgu. To jego aktywność powodowała, że na pagórku i w jego najbliższej okolicy wszyscy czuli się wspaniale. Nigdy w naszym domu nie było awantur, kłótni czy ostrej wymiany zdań. Wzrastało uczucie miłości i przyjaźni, skłócone osoby szybko się godziły, a obcy sobie ludzie łatwo się zaprzyjaźniali. Przestaliśmy się starzeć, a dziewczyny, głównie Lidia, wyładniały. Od bliskich znajomych otrzymywaliśmy również informacje, że po paru godzinnym pobycie w naszym domu ich nocne igraszki miłosne są zdecydowanie bardziej ekscytujące."




sobota, 26 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.4 To kosmiczna pomyłka

Za chwilę ze zdumieniem, pośpiesznie czytał podaną mu kserokopię: badanie genetyczne...... pokrewieństwo pierwszego stopnia.
Przeczytał drugi raz, później trzeci, w końcu odłożył dokument, wziął swojego drinka i obracając go w palcach, głęboko się zamyślił. Spojrzał na mnie z ironicznym uśmiechem i oznajmił stanowczo:
– To jakaś kosmiczna pomyłka, może moje i Tadeusza geny są bardzo podobne? Niech pan nie myśli, że byłbym w stanie wyrzec się własnego dziecka, a szczególnie dziecka Marii. Jak już wspomniałem, urodziła córkę 26 czerwca, 10 miesięcy i jeden tydzień po ich wyjeździe, a ja Marii ani razu później nie widziałem. Przez 17 lat od sobotniej imprezy nigdy już się nie spotkaliśmy. Wyjechała z Tadeuszem w następny poniedziałek rano.
– Wiem o tym.
– To o co panu chodzi. Po co te insynuacje? I skąd ten test?
Pytania zawisły w powietrzu. Wygodnie rozparłem się w fotelu i w milczeniu patrzyłem z lekkim rozbawieniem na swojego adwersarza.
– Wcale nie wydaje mi się to zabawne – stwierdził Bronisław i w zdenerwowaniu wypił jednym haustem połowę szklaneczki.
– Maria urodziła Lidię po prawidłowej 9 miesięcznej ciąży, w chwili narodzin dziewczynka miała 49 cm długości i ważyła 3620 gram – wyrecytowałem, unikając odpowiedzi na pytanie.
– Dziewięć miesięcy to nie dziesięć, sam pan widzi – irytował się gość.
Spoglądaliśmy na siebie, Bronisław rozeźlony, a ja coraz bardziej rozweselony, na koniec ponownie sięgnąłem do swojej skarbnicy i wyciągnąłem kolejny dokument. Podsuwając po stoliku, wypowiedziałem trzy magiczne słowa:
– Dwudziestego szóstego maja.
Trunkowski w jednej chwili skurczył się w sobie, nawet nie spojrzał na leżący przed nim akt urodzenia, odstawił szkło na stolik, zakrył twarz dłońmi i wyszeptał:
– O Boże.
– To prawda Bronku – rozległ się kobiecy głos za jego plecami.
Szybko się poderwał, obrócił w miejscu i zawołał:
– Maria? – a w jego głosie zabrzmiało zdziwienie przemieszane z radością.
– Lidia jest twoją córką – oznajmiła Maria, wchodząc do pokoju, ale zaraz się poprawiła – naszą córką.
Parę dni później pojawił się Tomek. Moje kontakty z nim, ojcem i Elką urwały się w dniu mojego aresztowania dwa lata wcześniej. Ojciec poprosił go o odszukanie mnie, a braciszek rozpoczął poszukiwania od ostatniego znanego adresu – czyli Kreskowic co było strzałem w dziesiątkę. Posiedział kilka dni i wtedy właśnie opowiedział o Elce i swojej córeczce Kasi”.
Kolejny raz przestał pisać i zamyślił się głęboko. Jak to możliwe, że brat przebywając tak daleko od Karczewa, wziął udział w jego śnie?
– Tomek byłeś w sierpniu w Polsce? – zapytał.
– Kiedy?
Wyraźnie wyczuł w głosie starszego brata moment wahania.
– W czasie mojego pobytu w szpitalu.
– A dlaczego pytasz?
– Byłeś w moim śnie, już ci o tym wspomniałem. Zastanawiałem się, jaki jest ich zasięg. Babcia wspomniała o kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrach, a mój był wyjątkowy i objął nawet Bydgoszcz, czyli 300 kilometrów, ale do Nancy jest 1000.
– Bardzo chciałem przyjechać, nawet już wstępnie załatwiłem tydzień urlopu. Niestety problemy kadrowe w firmie i w ostatniej chwili mi odmówiono. Skończyło się na jednodniowym wyjeździe służbowym do Wiednia.
– Nie odwiedziłeś Nowej Huty?
– Myślałem o tym, ale dojechałbym najwcześniej na 22, a już o 5 musiałbym wracać. Nie miało to sensu, mógłbym tylko popatrzeć na śpiącą Kasię, a Joanna naprawdę nie jest moją kochanką.
– Ile od Kielc może być w prostej linii do Wiednia?
– Więcej niż do Bydgoszczy, ale na pewno poniżej 500.
– Jednym słowem można przyjąć odległość 500 kilometrów za wartość graniczną – stwierdził Przemek.
– Ma to jakieś znaczenie?
– Aktualnie żadnego, tylko tyle, że mieszkając we Francji, byłeś wykluczony z udziału w nim.




czwartek, 24 września 2015

Powieść Lamia - Rozdz.27 Umiesz leczyć?

U ojczulka zdiagnozowano zaburzenie rytmu serca spowodowane silnym stresem. Stanowczo sprzeciwił się pozostaniu w szpitalu, więc wieczorem pod eskortą mamy, siostry i brata wrócił do domu.
Kolację zjedliśmy rozmawiając na neutralne tematy, starannie unikając wzmianek o moim porannym wyznaniu. Przypominały je tylko ostre, krytyczne spojrzenia Wiki i Michała kierowane co jakiś czas w moją stronę.
Dwie godziny później, po położeniu spać dwóch córeczek Wiki, zasiedliśmy wygodnie na kanapie i fotelach. Tata spojrzał na Łukasza, następnie na mnie i zapytał:
– Powinniśmy go odesłać do łóżka czy może zostać przy naszej rozmowie?
– Jakiej rozmowie? – pierwsza zareagowała siostra.
– Może zostać. Jest już wystarczająco dorosły i odpowiedzialny – odpowiedziałem.

środa, 23 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.3 Znał pan mojego brata

„– Znał pan mojego brata? – zapytał zaskoczony Trunkowski.
Spojrzałem na niego przelotnie, później na pustą szklaneczkę. Wstałem, odkręciłem nakrętkę na butelce, przechyliłem i długo nalewałem, aż trunek wypełnił naczynie prawie po brzeg. Nie zakręcając, odstawiłem butelkę obok i dodałem ze smutkiem w głosie:
– Osierocił żonę i jedenastoletnią córeczkę.
– Skąd pan o tym wie? – zapytał podniesionym głosem Bronisław. – Zna je pan?
Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i w końcu odpowiedziałem:
– Lidia jest tą dziewczynką.
Trunkowski nie od razu zrozumiał, ale po chwili sens usłyszanych słów dotarł do niego i szybko zadawał kolejne pytania:
– Ta dziewczyna? Ta, którą tutaj przed chwilą widziałem? Ona jest córką Tadeusza? A jej mama? Maria? Też jest tutaj?

wtorek, 22 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.2 Bronek

„Z braku czasu ekipa wykonała tylko remont parteru, natomiast piętra jedynie wysprzątano i wybielono. Później dziewczyny już za własną kasę i według własnej koncepcji zleciły całościową, gruntowną modernizację. Przeprowadziliśmy się na początku października, wtedy też włożyłem na paluszek Lidii pierścionek zaręczynowy. Oczywiście tak jak kiedyś Sonia ona również w tym dniu była jeszcze dziewicą, dlaczego...
Zamyślił się. Właśnie dlaczego? Przeprowadzka do domu na pagórku zapoczątkowała bajkową część snu oraz powstanie Kręgu i w tym kontekście miało to sens. Tylko po czorta Sonia w pierwotnej wersji, tej bez żadnych bajeczek również była cnotliwa w dniu zaręczyn i z jakiej racji już wtedy wymyśliła nasz trójkąt? Na marginesie postawił duży znak zapytania.

poniedziałek, 21 września 2015

Powieść Krąg -Tom2- Rozdz.1 Ponowny wyjazd do Karczewa

- Jak to idziecie pogadać do piwnicy? - głos Judyty zatrzymał ich w drzwiach. – Musimy zaraz jechać.
- Przepraszam, Przemek tak się rozgadał i nie zdążyłem ci powiedzieć – odparł Tomek trochę zawstydzony, że tak zignorował własną żonę – zostaniemy jeszcze tydzień. Już rozmawiałem z Agatą i Januszem, zaopiekują się w tym czasie Rafałkiem.
- O co chodzi? - zapytała zdenerwowana. - Dlaczego podejmujesz takie decyzje bez konsultacji ze mną?
- Przemek z tatą planują założyć rodzinny biznes – wtrąciła ugodowo Łucja – poprosiliśmy Tomasza, żeby jeszcze został parę dni i trochę doradził.
- Dobrze. W takim razie ja pojadę na dwa-trzy dni do rodziców, gdy wrócę, to sobie pogadamy. Zabieram samochód, chyba sobie poradzisz bez niego?
- Oczywiście kochanie – przytaknął Tomek.
Pomógł znieść zapakowaną wcześniej walizkę do samochodu i Judyta pożegnawszy się chłodno, odjechała.

sobota, 5 września 2015

Powieść Lamia - Rozdz.26 Pierścionek

Odeszła w stronę komody, chwilę pogmerała w swojej torebce. Wróciła do mnie, zaciskając coś w piąstce. Widząc moje pytające spojrzenie skierowane na jej dłoń, schowała rękę za siebie.
- Jesteś pewna? - powtórzyłem pytanie.
Znowu się zaśmiała, ale szybko spoważniała:
– Byłeś pewny, że tam w parku zamieniłam się w straszną bestię z wielkimi zębiskami, ostrymi pazurami i zagryzłam tego chłopca. Prawda?