Menu

czwartek, 13 sierpnia 2015

Powieść Lamia - Rozdz.25 Zawał

– Emma!? - wykrztusiłem po cichu.
Czyżby Ania przybrała czwartą nieznana mi jeszcze postać? Na moment nasze spojrzenia skrzyżowały się, po czym przesunęła swój wzrok obok mnie. Zauważyłem, jak jej źrenice rozszerzają się, a policzki bledną.
- Dzwoń na pogotowie, twój tata ma zawał! - wykrzyknęła, odwracając się do tyłu i szybko wybiegając z pokoju.
Obracając głowę w kierunku ojca, automatycznie wyciągnąłem telefon i kciukiem wcisnąłem trzy razy klawisz z dziewiątką. Tata siedział na krześle biały jak papier, trzymając dłoń na piersi, z trudem łapiąc powietrze i coraz bardziej przechylając się na lewo.
Na szczęście połączenie otrzymałem prawie natychmiast i opanowując zdenerwowanie, przekazywałem do telefonu konkretne informacje o stanie chorego i adres.

sobota, 8 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.19 Spóźniona rada

– Wiem, nie jestem ślepy. Karolina ci się podoba. – Heniek zamarł z nogą wyciągniętą do kolejnego stopnia schodów. – Podkochiwałem się kiedyś w niej, na szczęście krótko. Unikam wtrącania się w czyjeś sprawy, ale coś ci powiem. Nie zakochuj się w Karolinie, szybko się obudzisz z gigantycznym kacem.
Świetna rada, tylko spóźniona – pomyślał Przemek, gdy drugi mężczyzna zszedł na dół.
Sam sobie nie umiał wytłumaczyć, dlaczego doszło do spotkania przy ognisku. Dwa dni przed wyjazdem zatelefonowała Ela, jej znajomy jechał samochodem w tym kierunku i zaproponował podwiezienie. Przemek chętnie wykorzystał okazję i przed pięcioma dniami w samo południe wysiadł z auta, wyciągnął z bagażnika plecak i ruszył w kierunku kotliny. Zgodnie z założonym wcześniej planem powinien przed wieczorem dojść do chaty.
Po godzinie wędrówki bez żadnego powodu zmienił kierunek marszruty i postanowił zwiedzić dolinę. Czy na taką decyzję wpłynęła świadomość posiadania przyczepionego do plecaka namiotu i piękna jesienna pogoda?. Nie potrafił sobie wytłumaczyć. Następnego dnia wieczorem, szukając miejsca na biwak, dojrzał kupkę popiołu otoczoną kręgiem kamieni. Zamarzył o ognisku, a godzinę później zobaczył Karolinę i jej towarzyszy.
Kaprys losu, żart Bogów? Była aniołem, a może, uwzględniając kolor włosów i czerwień kurtki, wprost przeciwnie: demonem z piekła?
– Znaleźliście skarby? – wesoły głos Ewy przerwał jego rozmyślania.
– Powiedzieliśmy: „sezamie otwórz się” i trzy skrzynie uchyliły wieka, ukazując swoją zawartość. W naszej sytuacji cenniejszą niż złoto i klejnoty – zażartował.
– Super! A kiedy zajrzymy do piwnicy?
– Nigdy. Dla turystów jest niedostępna do zwiedzania. Właściciel przechowuje w niej swoje zabawki i wstęp mają tylko najbardziej zaufani znajomi.
– Aż takie cenne?
Uśmiechnął się rozbawiony ciekawością dziewczyny.
– Dokładnie nie wiem. Na pewno jest piła łańcuchowa do cięcia drewna, zestaw siekier, kosiarka spalinowa, grill, butle gazowe, różne narzędzia, gwoździe, wkręty, śrubki. Wiesz, czasami musi coś naprawić, a do sklepu daleko, więc przechowuje tam setki różnych drobiazgów. Nigdy nie wiadomo co i kiedy będzie potrzebne.
– Po co butle gazowe? Przecież nie ma kuchenki, tylko piec.
– Wystarczy odsunąć kawałek skrajnego blatu i znajdziesz pod nim kuchenkę gazową – tłumaczył cierpliwie. – Zazwyczaj goście przyjeżdżają, gdy jest ciepło i trochę bez sensu palić w piecu w czasie upału. Piec rozpalają na krótko, do nagrzania wody na kąpiel. Więc do zaparzenia kawy czy herbaty lub upichcenia obiadu kuchenka jest potrzebna. O wiele łatwiej przywieść butlę gazową niż kubik drewna.
– Faktycznie nie pomyślałam, na golasa po trawie biega się w ciepłe dni, albo w towarzystwie gorących facetów – zachichotała.
– Jeden duży, taki jak Heniek, też powinien wystarczyć.
– Przy tobie wcale nie wygląda na takiego dużego, ma 190 wzrostu i waży 100 kg, a ty?
– Dwa centymetry mniej, a waga podobna – odpowiedział, podśmiewając się po cichu z jej podpytywania.
– Heniek dużo ćwiczy, jest silny, wytrzymały, a wczoraj padł na łóżko i naprawdę był wykończony, natomiast ty nadal stałeś na nogach. Napaliłeś w piecu, ugotowałeś jedzenie, kawę – mówiła, patrząc z niekłamanym podziwem na Przemka.
– Bez urazy Ewa, pomagałem trochę mniejszej osobie.
– Wiem, że jestem dużą dziewczynką – stwierdziła, nadając głosowi żartobliwy ton.




piątek, 7 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.18 Przeszukiwanie poddasza

– Ja wejdę na górę i poustawiam zawory, a ty – zwrócił się do Heńka – idź do pompy, wlej do lejka nad nią, ile się da wody. Później zamknij zawór pod nim i zacznij pompować. Gdybyś poczuł, że zaczyna lżej chodzić, dolej znowu wody. Ok?
– Jasne, świetnie znam się na pompowaniu, prawda Ewa? – młody mężczyzna ciągle miał świetny humor.
– Jesteś mistrz i zrobimy sobie wszyscy długi prysznic, a ty będziesz pompował, pompował, pompował..., a teraz idź i już zacznij ćwiczyć – odpowiedziała ze śmiechem.
Później zrobimy u góry kipisz, powinniśmy znaleźć parę przydatnych nam rzeczy – przerwał im Przemek.
– My też możemy? – zapytała Ewa jak zawsze ciekawa wszystkiego.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.17 Dobry humor Heńka

W chwilę później uchylone wargi dziewczyny zbliżyły się do ust chłopaka. Przemek odwrócił głowę i dyskretnie, po raz kolejny tego poranka, zerknął w stronę drugiej kobiety.
W czasie śniadania Karolina nie odezwała się ani razu. Zjadła jedną kanapkę, wypiła herbatę i siedziała obojętna. Również teraz nie zwróciła uwagi na całującą się parę zapatrzona gdzieś przed siebie. W tej chwili oddałby wszystko, żeby poznać jej myśli.
Spuścił głowę, wspominając scenę ze znanego filmu, w której wystąpili Figura i Pazura. Za jego „wszystko” kupi sobie waciki.
– Czemu się smucisz Przemek – zagadnął wesoło Heniek.
– A ty, z czego ciągle się od rana cieszysz? – zapytała Ewa, zanim Przemek zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Miała już wyraźnie lepszy humor.
– Dzięki Przemkowi nie jesteśmy teraz zimowym zapasem mrożonek dla miejscowych gryzoni. A jeszcze nikt mu nie podziękował.

środa, 5 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.16 Rozmowa pod wiatą

Przez następne pół godziny, kuląc się na wietrze, nosili kolejne naręcza polan. Wkrótce pomiędzy domem a wiatą z drewnem wydeptali w śniegu głęboką ścieżkę.
Heniek przystanął pod daszkiem w zacisznym, opróżnionym już z drewna miejscu. Otarł rękawicą spocone mimo zimna czoło i zapytał:
– Nie starczy na dzisiaj? W chałupie robi się ciasno, a jutro też jest dzień i może przestanie w końcu wiać.
– Zapomniałeś, że czeka nas wyprawa po namioty i plecaki? Nie zostawimy przecież dziewczyn bez zapasu opału.
– A ty zapomniałeś, że czeka nas jeszcze dzisiaj pompowanie wody, więc może nie wszystko naraz, jeden dzień nie zrobi wielkiej różnicy.
Jeśli chcemy wyjść przez góry, musimy wykorzystać każdy! – powiedział dobitnie Przemek. – Jest dopiero połowa listopada, niedługo przyjdzie odwilż.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.15 Pierwsza noc

– Powiedziałeś: szalała na początku studiów, później się zmieniła, czyli przed dwoma, trzema latami.
– Spokojne trzy lata.
– Musiała się w tym czasie z kimś spotykać.
– Mówisz o seksie? W tym wieku każdy normalny człowiek musi. – Zaśmiał się cicho. – Tyle że rozmawiamy o Karolinie, a ona postawiła warunek: 100 dni. Oczywiście bez problemu mogła znaleźć chętnego na dyskretne bzykanko bez zobowiązań. Chociaż znając Karolinę... nie – pokręcił niezdecydowanie głową – aż tak dobrze jej nie znam.
– Przepraszam, zadałem głupie pytanie. To jej prywatna sprawa.
– Ja też, bo nie pomogłem ci wczoraj przy Karolinie. Mogłeś pomyśleć, że dupa ze mnie, a nie facet i kolega, ale do Ewy przyjechał mercedes i sam rozumiesz. Ewa jest dla mnie kimś więcej niż koleżanką.
– Kto przyjechał?

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.14 Kryterium doboru

Zerknął na zegarek. Nieubłaganie zbliżała się druga rano. Zawahał się i... olśnienie! Przecież zadeklarował się zostać piekarzem. Zapalił światło, poszedł do pomieszczenia z generatorem. Do upieczenia chleba potrzebuje znacznie więcej prądu, niż mógł uzyskać a baterii. Pobieżnie przejrzał wisząca na sznurku, ofoliowana instrukcję obsługi i specyfikację. Wytwarzany hałas na poziomie 66 dB., nie powinien stanowić problemu. Podobny jest wewnątrz samochodu, a tutaj dodatkową izolację stanowiły drzwi i kotary osłaniające łóżka. Sprawdził poziom oleju, dolał benzyny do pełna, otworzył kranik na rurce doprowadzającej paliwo do gaźnika, przełączył wyłącznik na „ON” i po kilkukrotnym pociągnięciu linki rozruchowej silnik zaskoczył. Podpiął klemy przewodów niskiego napięcia do akumulatora, a wtyczkę wiszącego opodal przedłużacza wsunął w gniazdko generatora. Rozwijając przewód, wrócił do izby. Wydobył z szafki automat, wypełnił komorę niezbędnymi składnikami, ustawił program i odpowiednio długą pauzę. Nie było to zajęcie praco i czasochłonne. Wsypanie mąki, soli, cukru, suszonych drożdży, wlanie wody, oleju i naciśnięcie kilku przycisków, łącznie z szukaniem produktów i uruchomieniem agregatu prądotwórczego zajęło niecałe 30 minut.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.13 Helena

Wspomnienia napłynęły same. Pierwsza klasa liceum, nowi koledzy, koleżanki już nie dziewczynki z podstawówki, prawie kobiety. Wśród nich ognistowłosa, piegowata Helena. Najlepsza uczennica w klasie, obowiązkowa, nigdy nie opuściła nawet jednej lekcji, ale tak jakby jej nie było. Nie miała żadnej przyjaciółki czy nawet znajomej. Pojawiała się rano, a po wyjściu ze szkoły, rozpływała bez śladu.
Od początku roku szkolnego chodzili do jednej klasy, ale zauważył ją dopiero w grudniu. W czasie przerwy ich spojrzenia spotkały się na ćwierć sekundy i spoglądające spod rudej grzywki szmaragdowe oczy zaintrygowały go. Na lekcjach coraz częściej spoglądał w jej stronę. Na przerwach rozmawiał z osobami stojącymi najbliżej Heleny. Efekt najróżniejszych starań podejmowanych przez kolejne miesiące był bardzo mizerny, przez cały rok szkolny zamienili tylko kilka zdań.

sobota, 1 sierpnia 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.12 Zegarek z cyrkoniami

– Poważne utrudnienie przy przejściu przez góry stanowi kilka miejsc zasypanych śniegiem. Trzeba szybko łopatą przerzucić kilkanaście ton, właśnie dlatego potrzebna mi jest pomoc. Jedna osoba macha szuflą, druga odpoczywa i ewentualnie asekuruje. Na udeptanym śniegu w ferworze pracy łatwo się poślizgnąć i zjechać z urwiska. Właściciel tego przybytku, przy pokrywie śnieżnej w granicach do 10 cm przebył trasę samodzielnie w ciągu ośmiu godzin. My będziemy mieli, jeśli wyruszymy przed świtem półtorej godziny w zapasie, ale śniegu jest dużo więcej.
– Wracając do pytania o namiot – kontynuował. – Miałem zamiar, o ile oczywiście spadłby śnieg, wyruszyć o świcie ze schroniska przejść ścieżką przez jedną lub dwie zaspy i wrócić. Namiot zgodnie z sugestią tego pana, o którym mówiłem, stanowił zabezpieczenie w razie nieprzewidzianej sytuacji. Rozstawiam go dzień wcześniej i jeśli przecenię swoje siły, ewentualnie trafię na załamanie pogody, mogłem się schronić i odpocząć. Ot cała tajemnica.
– Czy nie prościej...