Menu

środa, 1 lipca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.30 Powrót

"Muszę się jeszcze cofnąć w czasie o rok z powrotem do czerwca. Po tym mailu do Elżbiety Sonia wpadła na pewien pomysł. Po zdaniu matury zaplanowała założyć ze mną firmę i studiować zaocznie. Podeszła do niego całkiem poważnie, zorganizowanie własnej firmy zainteresowało mnie, nie uzyskałem natomiast informacji, w jakim kierunku będziemy działać i skąd weźmiemy fundusze. Miałem pewien pomysł na zdobycie kapitału. Znalazłem bardzo poważną lukę w systemie mojego obecnego pracodawcy. Na październik w Bydgoszczy zostało zaplanowane spotkanie głównych szefów korporacji, zamierzałem się na nie dostać i przedstawić moje odkrycie, liczyłem na dość wysoką premię, a gdyby mnie nie satysfakcjonowała, zagroziłbym opublikowaniem informacji. Utrata zaufania u klientów przyniosłaby ogromne straty, znacznie przewyższające moją ewentualną gratyfikację.

W chwili wyjścia z więzienia z oczywistych powodów nie byłem już pracownikiem, a kartotekę miałem zaszarganą machlojkami komputerowymi. W tej sytuacji powiadomienie szefów firmy o niedoskonałości systemu informatycznego naraziłoby mnie na podejrzenia i oskarżenia o próbę świadomego sabotażu.
Widok Grubego natknął mnie nowym pomysłem. Zawsze unikał poważniejszych rozmów na swój temat, ale z półsłówek, drobnych aluzji wywnioskowałem, że nie jest podrzędnym gangsterem, ma duże wpływy i zna „ważnych” ludzi w swoim środowisku. Dość ogólnikowo wprowadziłem go w temat, napalił się jak mały chłopiec. Pojechaliśmy do jego domu, tam spędziłem kilka miesięcy. Nie pamiętam szczegółów, może nigdy ich nie znałem, przecież nie jestem bankowcem, moja wiedza na ten temat jest bardzo ograniczona. Szefowie Grubego skontaktowali się z bossami w innych krajach i wspólnie obrobiliśmy moją byłą firmę, nie tylko w Polsce, ale i w innych państwach, to był, a właściwie jest, bo jego istnienia przecież nie wymyśliłem, duży międzynarodowy koncern. Kilkadziesiąt milionów zmieniło właściciela, część z tego trafiła do mojej kieszeni.
Wiem, bardzo naiwne, pamiętajcie jednak to tylko sen.
Przyszła kolej na moją niedoszłą teściową, jej komputer znałem jak własną kieszeń, przy pomocy dwóch zaufanych ludzi, oczywiście poleconych przez Grubego, zmodyfikowałem dane księgowe tej największej firmy, przez którą sam trafiłem za kratki. Donosik spowodował kontrolę w wyniku, której stwierdzono brak 60 tys. PLN. Została zatrzymana i w celu polubownego załatwienia sprawy, sprzedała dom podstawionemu przeze mnie człowiekowi. Absolutnie z tego postępku nie jestem dumny, więc przedstawiłem wam bardzo okrojoną wersję.
Do Kreskowic przyjechałem razem z Grubym, on był tym niby nowym właścicielem domu. Zbyszek i Jarek wyprowadzili się, zaraz po kontroli, Halinka jeszcze była w areszcie. Weszliśmy do kuchni, Sonia siedziała na walizce ze spuszczoną głową, gotowa do opuszczenia domu. Zobaczyłem ją pierwszy raz od półtora roku, smutną, załamaną, cała złość w jednej chwili mnie opuściła. Miałem ochotę objąć ją, przytulić, ale się powstrzymałem, przecież to ona mnie odrzuciła. Usłyszawszy nas podniosła głowę, spojrzała na mnie wyraźnie zaskoczona, zauważyłem przelotny błysk w jej oczach i drgnienie kącików ust tak jakby chciała się uśmiechnąć, po chwili jednak znowu opuściła głowę jeszcze niżej i cichutko, króciutko załkała. Wiedziałem, że nie ma, dokąd pójść, nie mieli rodziny, a dawne koleżanki i koledzy, odwrócili się od niej, gdy rozeszła się plotka o jej donosie, utrzymywanie znajomości z kapusiem zawsze stwarzało ryzyko, przecież każdy ma mniejsze lub większe grzeszki na sumieniu. Dlaczego Jarek lub Zbyszek nie zabrali jej do siebie? Nie zastanawiałem się wtedy nad tym”.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz