Menu

sobota, 27 czerwca 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.10 Ścieszka przez góry

– Skądże, parę tygodni.
– Musiałeś się liczyć z opadami śniegu i zasypaniem przesmyku, więc jak planowałeś wydostać się stąd?
– Ścieszką przez góry.
– Więc możesz wyjść i ściągnąć pomoc dla nas – zawyrokowała Ewa.
– Oczywiście jak tylko stanie się to możliwe – zgodził się Przemek.
– A dlaczego od razu nie powiedziałeś o tej ścieżce?
– Tak duże opady śniegu o tej porze roku są bardzo sporadyczne i aktualnie szlak jest nie do przebycia. Nie chciałem robić wam złudnych nadziei.
– Mimo wszystko musimy spróbować – postanowił Heniek. – Ojciec Karoliny mnie zabije, jeśli nie wrócimy w ciągu tygodnia.
– Sam nie dam rady, a one same też nie mogą zostać.
– W takim razie pójdziemy wszyscy.
Przemek wymownie spojrzał na Karolinę i powoli przecząco pokręcił głową.
– Nie zgadzam się – powiedział stanowczo.
– Henryk ma rację – po raz pierwszy odezwała się Karolina – mój ojciec wpadnie w szał, jeśli nie wrócimy na czas, mając taką możliwość.
Słysząc te słowa i ton jej głosu, w którym wyczuł przestrach, dał mu dużo do myślenia. Ta jedna jedyna plotka o tym, że pan Jaszkotel okazuje swoją bezwzględność nie tylko w pracy, ale również jest tyranem w domu okazała się prawdopodobna.
Co powinien zrobić? Dziewczyna najwyraźniej boi się gniewu tatusia i rezygnacja z ryzykownej wyprawy wbrew pozorom, zamiast przysporzyć mu laurów, pogłębi jej niechęć do niego.
– Dobrze – zdecydował. – Przejście przez góry potrwa co najmniej trzy dni, będzie nam potrzebny zapas prowiantu i koce. Kiedy się rozpogodzi, poszukamy sanek i pójdę z Heńkiem po plecaki i namioty. Przynajmniej pierwszy nocleg u podnóża spędzimy w jako takich warunkach.
– Będziemy szli cały dzień przez kotlinę? – zdziwiła się Ewa.
– Spacer latem zajął nam półgodziny, po śniegu z obciążonymi sankami potrwa około 3 godzin.
– Więc dlaczego mamy robić nocleg i marznąć pod namiotem, zamiast od razu iść dalej?
– Musimy w za widoku przejść na drugą stronę i znaleźć bezpieczne miejsce na odpoczynek, nie wyobrażam sobie chodzenia po ciemku wąską górską ścieżką, a trzy godziny w listopadzie stanowi jedną trzecią dnia. Zresztą wspinaczkę do góry powinniśmy rozpocząć wypoczęci z pełnym zapasem sił.
– Super wypoczynek w zimnym namiocie.
– Nie będzie tak źle, weźmiemy ze sobą na pierwszy biwak butlę z gazem, kuchenkę i grzałkę. Na kuchence ugotujemy gorącą kolację i śniadanie, a grzałką ogrzejemy namiot.
– Masz to wszystko w plecaku? – zdziwiła się dziewczyna.
– Powinny być tutaj. Wypad planowałem od jakiegoś czasu i parę szczegółów już wcześniej uzgodniłem z właścicielem.
Zastanawiała się przez chwilę, po czym zadała kolejne pytanie:
– Moment, coś mi nie pasuje. Przecież nie wiedziałeś, że spadnie śnieg, więc robienie noclegu, żeby zaoszczędzić pół godziny nie miało sensu!
– Na wszelki wypadek wolałem się zabezpieczyć i wszystko mieć, jak to się mówi: zapięte na ostatni guzik.
– Coś kręcisz. Przed paroma minutami powiedziałeś, że po śniegu sam nie dasz rady przejść na drugą stronę. Wszyscy słyszeliście, prawda?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz