Menu

piątek, 5 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.1 Przebudzenie

Obudził się, zamrugał oczami, próbując przyzwyczaić je do rażącego światła. Czuł się cały zdrętwiały, piekły go plecy, pośladki, spróbował się obrócić, mięśnie niechętnie zareagowały. Poruszył się bardzo nieznacznie, chciał sobie pomóc rękoma, ale one również niechętnie reagowały na bodźce nerwowe, na dodatek po wykonaniu niewielkiego ruchu poczuł opór, dłonie leżały przy jego boku i były do czegoś przywiązane. Ból i szum w głowie utrudniały zebranie myśli.
– Co się stało, przecież wieczorem położyłem się do swojego łóżka w swoim własnym domu – to była jego pierwsza myśl.
Ponownie się poruszył, tym razem bardziej energicznie. Wtedy dobiegły go przytłumione głosy jakby z daleka:
– Panie doktorze, chyba się budzi – to był niewątpliwie głos kobiety.
– Najwyższa pora – odpowiedział inny, męski.
– Słyszy mnie pan – ten sam męski głos, tym razem bliższy, wyraźniejszy – jeśli tak, proszę mrugnąć oczami.
Zamrugał i spróbował coś powiedzieć. Poruszył ustami, ale ruchy szczęki, języka blokował jakiś obcy przedmiot. Szarpnął rękoma, próbując zbliżyć je do twarzy i wyciągnąć to coś. Jego mięśnie były bardzo słabe a więzy mocne, dłonie wykonały tylko niewielki ruch i bezsilnie spoczęły na powrót u jego boku.
– Spokojnie, zaraz się wszystkim zajmiemy – mężczyzna zwany przez kobietę doktorem najwyraźniej zobaczył jego nieporadne próby – proszę tylko obiecać, że będzie pan leżał spokojnie. Zgoda?
Domyślił się, że żeby potwierdzić powinien mrugnąć, więc na wszelki wypadek poruszył powiekami kilkakrotnie.
– Bardzo dobrze – kontynuował głos – jest pan w szpitalu, miał pan wypadek samochodowy, przez kilka tygodni był pan w śpiączce, na szczęście już się pan budzi, więc wszystko powinno być dobrze. Nie doznał pan żadnych obrażeń, badania mózgu nie wykazały żadnych uszkodzeń, właściwie nie znamy przyczyny śpiączki, no cóż czasami się zdarza. Medycyna nie potrafi jeszcze, dokładnie tego wyjaśnić, prawdopodobnie była skutkiem szoku i naprawdę, w tej chwili nie ma powodów do zdenerwowania i niepokoju. Proszę leżeć spokojnie, za chwilę dalej porozmawiamy. Pani Bożenko, proszę wyciągnąć sondę żołądkową – jak się domyślał ostatnie zdanie, było skierowane do kobiety, której głos był pierwszym usłyszanym dźwiękiem.
Jaki wypadek samochodowy? Pomyślał. Przecież leżałem w łóżku wtulony w poduszkę okryty kołdrą, a obok siebie czułem miłe krągłe kształty Sonii i ciepło jej ciała. Dostosowując się do zaleceń lekarza, leżał spokojnie bez ruchu, ale mózg początkowo powolny, ociężały, rozpędzał się, procesy myślowe przebiegały coraz szybciej.
I wtedy naszły go inne wspomnienia. Fragmenty filmów, książek – poszkodowani mogą nie pamiętać samego wypadku, a często również tego, co wydarzyło się wcześniej. Przecież nie planował następnego dnia żadnego wyjazdu, czy jednak nazajutrz nie zdarzyło się coś niespodziewanego, coś, co zmieniło jego plany? I najważniejsze, czy jechał sam? A jeśli w samochodzie ktoś jeszcze był, Sonia, Lidia albo inna bliska osoba? Niepokój gwałtownie szarpnął jego ciałem.
Czyjeś ręce mocno go przytrzymały.
Po raz pierwszy otworzył szeroko oczy, napotkał wzrok nachylonego nad nim mężczyzny, ich spojrzenia się skrzyżowały. Lekarz dojrzał w jego twarzy niepokój, strach, widział to wielokrotnie u innych pacjentów, więc szybko powiedział:

– Kierowca drugiego samochodu, który uczestniczył w wypadku miał kilka siniaków, po przebadaniu wrócił do domu. Jechał sam, tak jak pan, więc nikt więcej nie ucierpiał. Proszę leżeć spokojnie, za chwilkę wyciągniemy panu rurkę z buzi i będziemy mogli porozmawiać. To jest sonda żołądkowa, służy do podawania półpłynnego pokarmu, jak nazwa wskazuje, prosto do żołądka. Musieliśmy przecież jakoś pana odżywiać przez ten czas, prawda?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz