Menu

wtorek, 30 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.29 Aresztowanie Przemka

"Powinienem jeszcze wspomnieć o Elżbiecie. Zaczęła się ze mną kontaktować, dyplomatycznie sugerowała możliwość naszego ponownego zejścia, jeśli ją przeproszę, choć naprawdę nie miałem pojęcia, za co mam przepraszać. Długo podtrzymywałem ten kontakt, unikałem jednoznacznych deklaracji, nie byłem całkowicie pewny miłości Sonii, a może raczej trwałości jej uczucia, była taka młoda. W czerwcu podjąłem decyzję, napisałem dosadny mail do Elżbiety, wytknąłem w nim jej wszystkie zdrady, świństwa, które mi wyrządziła, wybiłem jej z głowy możliwość naszego ponownego wspólnego życia. Sonia po przeczytaniu go była wniebowzięta, popłakała się z radości. Wiedziała o moich kontaktach z byłą żoną, nie ukrywałem przed nią, czy była zazdrosna? Raczej pełna obaw, była świadoma różnicy klas. Porównując się ze swoją rywalką czuła się jak szara myszka. Elżbieta miała wyższe wykształceni, lukratywną posadę, znała i spotykała się z wpływowymi ludźmi, odwiedzała salony piękności, ubrania kupowała w ekskluzywnych butikach. A ona? Licealistka, znajomi to kumple z klasy, ciuchy z lumpeksu, a kosmetyki okazjonalnie i te najtańsze.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.28 Sen Stacha

– Chodziłeś do szóstej klasy, w ósmej była fajna laseczka bardzo ci się podobała. Raz miałeś króciutki sen o niej. Na przerwie podszedłeś i powiedziałeś, patrząc jej w oczka – „choć się poruchamy”. Swoją drogą ciekawe słownictwo u 12 – 13 latka. Nic nie odpowiedziała, ale później zawsze się do ciebie milutko uśmiechała.
– To prawda – potwierdził Stach ze śmiechem – zauroczyła mnie, niestety nie mam jej zdjęcia, sprawdziłbym, czy naprawdę była taka śliczna jak mi się wtedy wydawało. Synu, powiem tak, nie jestem alkoholikiem, nigdy nie nadużywałem alkoholu, ale lubię wypić szklaneczkę dobrego trunku, a gdy jest bardzo dobry to nawet dwie lub trzy. Faktycznie, nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek ten sen opowiadał, ale trzy szklaneczki whisky potrafią rozwiązać język, a jak już mówiłem, podsłuchiwaliście pod drzwiami.

niedziela, 28 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.27 Biwak w Dąbkach

„Kolejny pomysł, mojej już wtedy oficjalnej dziewczyny, dotyczył mamy. Praca w sklepie nie dość, że nisko płatna nie gwarantowała stałego zatrudnienia. Wkrótce pojawi się konkurencja ze strony sklepów sieciowych, co zmusi lokalnych handlowców do ograniczania kosztów, czyli zwalniania zatrudnionych pracowników. Koncepcja była taka – skoro kiedyś pracowała, jako księgowa to powinna założyć biuro rachunkowe. Sonia, zanim pochwaliła się swoim projektem, zrobiła wstępne rozeznanie. Najbliższa konkurencja była w sąsiednim miasteczku i obsługiwała parę małych firm istniejących w Kreskowicach. Pojedyncze osoby prowadzące działalność gospodarczą radziły sobie same w miarę swojej wiedzy, a ta często była niewystarczająca i istniała szansa na zainteresowanie z ich strony. Oczywiście pod warunkiem niezbyt wysokiej opłaty.”

sobota, 27 czerwca 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.10 Ścieszka przez góry

– Skądże, parę tygodni.
– Musiałeś się liczyć z opadami śniegu i zasypaniem przesmyku, więc jak planowałeś wydostać się stąd?
– Ścieszką przez góry.
– Więc możesz wyjść i ściągnąć pomoc dla nas – zawyrokowała Ewa.
– Oczywiście jak tylko stanie się to możliwe – zgodził się Przemek.
– A dlaczego od razu nie powiedziałeś o tej ścieżce?
– Tak duże opady śniegu o tej porze roku są bardzo sporadyczne i aktualnie szlak jest nie do przebycia. Nie chciałem robić wam złudnych nadziei.
– Mimo wszystko musimy spróbować – postanowił Heniek. – Ojciec Karoliny mnie zabije, jeśli nie wrócimy w ciągu tygodnia.
– Sam nie dam rady, a one same też nie mogą zostać.
– W takim razie pójdziemy wszyscy.
Przemek wymownie spojrzał na Karolinę i powoli przecząco pokręcił głową.
– Nie zgadzam się – powiedział stanowczo.
– Henryk ma rację – po raz pierwszy odezwała się Karolina – mój ojciec wpadnie w szał, jeśli nie wrócimy na czas, mając taką możliwość.
Słysząc te słowa i ton jej głosu, w którym wyczuł przestrach, dał mu dużo do myślenia. Ta jedna jedyna plotka o tym, że pan Jaszkotel okazuje swoją bezwzględność nie tylko w pracy, ale również jest tyranem w domu okazała się prawdopodobna.
Co powinien zrobić? Dziewczyna najwyraźniej boi się gniewu tatusia i rezygnacja z ryzykownej wyprawy wbrew pozorom, zamiast przysporzyć mu laurów, pogłębi jej niechęć do niego.
– Dobrze – zdecydował. – Przejście przez góry potrwa co najmniej trzy dni, będzie nam potrzebny zapas prowiantu i koce. Kiedy się rozpogodzi, poszukamy sanek i pójdę z Heńkiem po plecaki i namioty. Przynajmniej pierwszy nocleg u podnóża spędzimy w jako takich warunkach.
– Będziemy szli cały dzień przez kotlinę? – zdziwiła się Ewa.
– Spacer latem zajął nam półgodziny, po śniegu z obciążonymi sankami potrwa około 3 godzin.
– Więc dlaczego mamy robić nocleg i marznąć pod namiotem, zamiast od razu iść dalej?
– Musimy w za widoku przejść na drugą stronę i znaleźć bezpieczne miejsce na odpoczynek, nie wyobrażam sobie chodzenia po ciemku wąską górską ścieżką, a trzy godziny w listopadzie stanowi jedną trzecią dnia. Zresztą wspinaczkę do góry powinniśmy rozpocząć wypoczęci z pełnym zapasem sił.
– Super wypoczynek w zimnym namiocie.
– Nie będzie tak źle, weźmiemy ze sobą na pierwszy biwak butlę z gazem, kuchenkę i grzałkę. Na kuchence ugotujemy gorącą kolację i śniadanie, a grzałką ogrzejemy namiot.
– Masz to wszystko w plecaku? – zdziwiła się dziewczyna.
– Powinny być tutaj. Wypad planowałem od jakiegoś czasu i parę szczegółów już wcześniej uzgodniłem z właścicielem.
Zastanawiała się przez chwilę, po czym zadała kolejne pytanie:
– Moment, coś mi nie pasuje. Przecież nie wiedziałeś, że spadnie śnieg, więc robienie noclegu, żeby zaoszczędzić pół godziny nie miało sensu!
– Na wszelki wypadek wolałem się zabezpieczyć i wszystko mieć, jak to się mówi: zapięte na ostatni guzik.
– Coś kręcisz. Przed paroma minutami powiedziałeś, że po śniegu sam nie dasz rady przejść na drugą stronę. Wszyscy słyszeliście, prawda?




piątek, 26 czerwca 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.9 Ojciec Karoliny

Przemek chcąc się czymś zając i ukryć wrażenie, jaki wywarł na nim otrzymana informacja, zaproponował:
– Widziałem automat do pieczenia chleba, mąki i drożdży mamy spory zapas, może go uruchomię? Mam już wprawę i gwarantuję na jutrzejsze śniadanie świeży, gorący, pachnący chlebek.
– Daj sobie spokój, lada chwila przylecą po nas. Założę się, że ojczulek Karoliny już postawił wszystkich na nogi, żeby odszukali jego córusię.
– Aha... – zaskoczony, zaniemówił na chwilę – a czym się zajmuje jej tatuś?

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.26 Imiona wnuczek

Przemek przestał pisać, spojrzał w bok na mijane domy, dojechali do Kielc. Ile razy mijał te same domy, jadąc z Sonią na zakupy? Sonia, jego kochana mądra, rozsądna, pełna pomysłów, różnych przemyśleń, umiejąca świetnie robić makijaż dziewczyna i ta kobieta spotkana niecałą dobę wcześniej, dwie przeciwstawne osoby. Dziewczyna ze snu była bardziej podobna do – no właśnie do kogoś dobrze mu znanego, do… Elżbiety, jego żony, tylko wyprana z wad swojej protoplastki.

czwartek, 25 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.25 Pamiętnik-Sonia

Zostałem i nigdy nie żałowałem tej decyzji. Halinka okazała się bardzo sympatyczną kobietą, Sonia milutką 17-letnią nastolatką. Popołudniami wracając z pracy, zatrzymywałem się przy sklepie, kupowałem jakieś łakocie typu lody, ciastka i razem z dziewczyną, często do wieczora przesiadywaliśmy przy stoliku w ogródku. Szybko się zaprzyjaźniliśmy, dużo rozmawialiśmy coraz bardziej szczerze. Opowiedziałem jej o moim nieudanym małżeństwie, a ona o szkole, rodzicach i coraz trudniejszym życiu.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.24 Pamiętnik

– Mamy jeszcze kilka godzin jazdy, może opowiesz mi go dokładniej, ze szczegółami, nie tak ogólnie, jak poprzednio – zapytał syna, przerywając milczenie, które zapadło po jego ostatniej wypowiedzi.
– Nie, chyba będzie lepiej, jeśli te swoje imaginacja zapiszę na pamiątkę dla potomnych – odpowiedział, siląc się na sarkazm – później przeczytasz.
– Masz rację, przelanie na papier dręczących nas wspomnień często pozwala się od nich uwolnić, gdzieś takie stwierdzenie przeczytałem.

środa, 24 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.23 Łucja i Martin

– Właśnie, dlaczego wcześniej uznałeś je za zmyślone, a dzisiaj za prawdziwe?
– Tylko, jako prawdziwe mogło mieć sens.
– Sam stwierdziłeś, że jest zmyślone, bo jest nielogiczne, więc jak może być logiczne, jeśli uznamy je za prawdziwe? Dziwne i dla mnie bezsensowne rozumowanie.
– Nie wiem tato, jak mam ci to wyjaśnić, moje rozumowanie było wielowątkowe, dopiero jak je połączyłem, to uznałem tę historyjkę za prawdziwą, bo tylko wtedy wyjaśniała wszystko i przestawała być bezsensowna.
– A trochę jaśniej?

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.22 Przemyślenia Przemka

Przemek opuścił oparcie fotela, przyjął pozycję półleżącą z głową obróconą w kierunku szyby, przyglądał się krajobrazowi. Wczoraj, gdy jechali, wydawał mu się obcy, ale teraz ze zdziwieniem stwierdził, że ją pamięta, wiedział, jaki będzie kolejny zakręt i co dalej za nim zobaczy. Wyspał się i końcowa rozmowa z Albertem natchnęła go nową wiarą, ale czy to wszystko tłumaczy, przecież tyle wspomnień ostatni uleciało mu z pamięci. Czy usunięcie części z nich spowodowało, że pozostałe stały się wyraźniejsze? Z jakiej racji tak wybiórczo, dlaczego ten proces nasilił się tutaj? Czy on sam nim kierował, czy może...? Co z tym wszystkim ma wspólnego jego prababcia, czemu nie powiedziała, że zna Malickiego? Jaką tajemnicę ukrywała przed nim?

wtorek, 23 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.21 Powrót do Torunia

Starszy pan odwzajemnił równie zdecydowane spojrzenie, ponownie zaległa głęboka, martwa cisza, zakłócona tylko bzyczeniem much. Stanisława całkowicie zaskoczony zaistniałą sytuacją kolejno spoglądał na adwersarz. W końcu oczy Alberta złagodniały, kąciki ust uniosły się w lekkim uśmiechu.
– Dobrze panie. – nie dokończył, zaczął od początku. – Dobrze Przemku, pozwolisz, że tak będę się do ciebie zwracał?
– Proszę – odpowiedział poprzez zaciśnięte zęby, nie przeszkadzał mu ta poufałość, ale to nie znaczyło, że ma zamiar ustąpić.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.20 Pościel w różowe miśki

Po posiłku przygotowanej przez obu starszych panów i wieczornej toalecie udał się do przeznaczonego mu pokoju. Rozejrzał się, bez wątpienia był to pokój dziecka, częściowo młodej dziewczyny. Łóżko zasłane pościelą w różowe miśki rozbawiło go. Położył się, przytulił głowę do misiaczków na poduszce. Miesiąc wcześniej leżała na niej głowa dziewczynki. Wciągnął nosem powietrze, w głębi pod zapachem chemii używanej do prania, wyczuł inny, lawendowy, może szamponu do mycia włosów? Zapach zapewne należący do sypiającej tu dziewczyny, wnuczki pana Alberta, a teraz utrwalony głęboko w poduszce.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.19 Opowiadanie o Martinie

– Tutaj pracowało kilkunastu więźniów, więc ją ściągnął – ciągnął dalej swoje opowiadanie. – Uwięzieni nie mieli tu tak źle, jak gdzie indziej, Martin starał się, żeby traktowano ich jak najlepiej, dostali normalne ubrania, jedzenie takie jak reszta pracowników i wartowników, nawet wychodzili na górę, czyli na dach, był płaski, ogrodzony balustradą jak zwyczajny taras. Miał swój gabinet, sypialnię to ją często zapraszał do siebie, nie tylko w dzień, ale też na całe noce, żyli prawie jak małżeństwo. Później przyszło wyzwolenie, ale parę dni wcześniej Martin podsłuchał rozmowę Hansa z krewniakiem na wysokim stanowisku.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.18 Martin Otto

– Pierwszy, że tak powiem, narzeczony mojej córki okazał się niesłowny, zrobił jej dzieciaka i znikną. Drugi był całkiem inny, przyzwoity facet, z nim właśnie ma córka drugą dziewczynkę, ale on dbał o obie równo. Zginął parę lat temu w wypadku, był kierowcą tira, wtedy tamten poprzedni przypomniał sobie o swoim dziecku i zabrał Kasię do siebie, miała 16 lat. Czasami dziewczynki odwiedzają się, spotykają na mieście, ale gdy przyjadą do mnie, to całe dni są razem. Bardzo się kochają.
– Moi rodzice stracili życie w wypadku, gdy byłem mały, babcie mnie wychowywała. Nie tylko mnie, również moich dwóch synów. Żona też mi zmarła dość młodo.
– Dobrą miał pan babcię, a dziadek?
– Dożył sześćdziesięciu paru lat, ale był 20 lat starszy, także właściwie babcia sam mną się zajmowała, była nauczycielką.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.17 Cenzura pamięci

– Strzeżono ten budynek?
– Owszem, był ogrodzony i pilnowany przez wartowników, po tej historii na samym początku miejscowi omijali pagórek z daleka.
– Co takiego?
– Wartę pełnił żołnierz, dobrze mówił po polsku, akurat opodal przechodziła dziewczyna, zawołał ją, ona głupia podeszła blisko do siatki. Zdjął karabin z pleców i wystrzelił, nie w nią, obok. Ja tego nie widziałem, polecieliśmy popatrzeć, dopiero gdy usłyszeliśmy wystrzał, ale sąsiad przyglądał się od początku. Dziewucha padła ze strachu na ziemie, kazał jej wstać i krzyczał, że przyszła go zastrzelić i żeby oddała broń, ona w bek, że nic nie ma. Cała wioska się zleciała i tamci z budynku też wyszli popatrzeć, co się dzieje. Jak już wszyscy się gapili, to ten wartownik wrzeszczy na nią, że ma schowany pistolet pod ubraniem i ma je ściągnąć. Nie chciała, to jeszcze raz strzelił w niebo, wtedy się rozebrała, a ci Niemce patrzyli i rechotali ze śmiechu. Gdy już była całkiem goła to kazał jej zabrać ubrania i uciekać. Pierwszy raz wtedy babę widziałem, tak jak ją Pan Bóg stworzył, to pamiętam dokładnie. Później już nikt nie podchodził, nawet jak wołali, kto by chciał latać po polach na golasa.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.16 Rafineria

– Pan już tyle o niej powiedział, to może ma pan jej fotografię, najlepiej z czasów, gdy, jak pan to powiedział, kręcili się koło niej chłopcy, a może również jej mamy? Przepraszam za ciekawość, chciałem coś sprawdzić.
– Mam dużo zdjęć, robionych z różnych okazji, zaraz poszukam. – to mówiąc, Albert wyszedł do sąsiedniego pokoju.
– O mam – powiedział, wracając po chwili – Sonia razem ze swoją mamą Halinką, tak na oko miała wtedy 20 lat.
Przemek z ciekawością obejrzał fotografię przedstawiającą dwie kobiety. Starsza była dokładnie taka jak ją zapamiętał, Sonia też była podobna, choć trochę mniej. Czy to możliwe, że kiedyś widziałem je na jakimś zdjęciu – zastanawiał się w myślach, chyba tak, no bo, jak to inaczej można wytłumaczyć?

niedziela, 21 czerwca 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.8 Naturyści

– Ma dużo chętnych? – powątpiewał Heniek.
– Pusto, spokojnie, obcy trafi się naprawdę sporadycznie i z daleka można go wypatrzeć. Ludzie lubiący naturę i życie bez krępującej odzieży doceniają te walory.
– Naturyści tutaj przyjeżdżają – domyśliła się Ewa.
– Owszem, ale to są bardzo wyrafinowani naturyści – zaśmiał się Przemek.
– Swinging – zakrzyknął z entuzjazmem Heniek.

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.7 Historia chaty

Wziął pozostałe wolne krzesło i przysiadając się do reszty, zagaił:
- Powinniśmy ustalić plan działania, podział obowiązków. Proponuję, żebyśmy ja z Heńkiem zajmowali się dostarczaniem opału i pompowaniem wody, a panie jedzeniem. Pranie swoich ciuszków oczywiście każdy we własnym zakresie.
- Jak są panie to oczywiście do garów – zaperzyła się Ewa, bo Karolina, gdy tylko Przemek się obudził, umilkła i zapatrzyła w ścianę.
- To tylko moja propozycja. Z ryżu, mąki i trzech rodzajów puszek niewiele potraw można wymyślić – zachichotał. – Chętnie się z tobą zamienię.

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.6 Zakamarki schroniska

Delikatnie przytrzymując, pomógł położyć się i ponownie troskliwie nakrył ją pledem. Podbudowany kawą, a jeszcze bardziej krótką chwilą spędzoną tuż przy rudowłosej dziewczynie, wstał pełen zapału. Odniósł puste naczynie na stół. Po drodze, przechodząc obok pieca, wymieszał drewnianą szpatułką potrawkę zaczynającą już bulgotać i roznosić wokół siebie apetyczny zapach. Zgodnie z opisem na puszce wystarczyło ją podgrzać, jednak postanowił najpierw wykorzystać chwilowy przypływ energii do rozejrzenia się po chałupie.

sobota, 20 czerwca 2015

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.5 Gorąca kawa

Nie śpij, pomyśl o czymś fajnym – ostrzegł się w myślach.
Skoncentrował się. Nie łaził po górach dla rozrywki, obiecał Elżbiecie wymyślić fabułę do nowej powieści.
Związek radziecki. Pułkownik czy generał? Więzienie kobiece, jakaś szkoła z internatem, a może klasztor? Czy u ruskich były wtedy klasztory? Co za różnica, to nie ma być książka historyczna tylko porno – erotyczne fantazje zaabsorbowały go całkowicie, pobudziły od środka.
Dopiero bulgot i syk kipiącego mleka wyrwały go z wizualizowania kolejnych scen. Energicznie zerwał się z krzesła, aż sam był zaskoczony.

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.4 Lodowa dziewczyna

Cały pierwszy wieczór i wczorajszy dzień obserwował ją uważnie. Jej stosunek do niego był mroźny jak dzisiejszy dzień, do kolegi też odnosiła się dość chłodno, jedynie Ewę darzyła pewną sympatią. Lodowa dziewczyna, ale zastanawiał się, czy ten lód nie był tylko powłoką ochronną? Czy tam gdzieś głęboko nie kryje się gorące serce? Trochę przypominała mu Kaina z bajki o „Królowej lodu”, ale w tym przypadku do zrzucenia zaklęcia na pewno nie wystarczy jeden ukradziony pocałunek. Skorupę lodu, którą się otoczyła, trzeba było rozbijać mocnymi uderzeniami, ale jednocześnie na tyle wyważonymi, aby nie uszkodzić delikatnego wnętrza i ostrożnie, po kawałeczku ściągać skruszone okruchy. Czy miał rację? Przypuszczalnie nieprędko wydostaną się z tej samotni, więc i tak nie będzie miał lepszego zajęcia niż próba analizy zachowań Karoliny i próba wydostania jej ze skorupy lodowej, którą się otoczyła.

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.3 Ostatni kadr

Olśnienie! To przecież nie był piec tylko właściwie kuchnia. Gdy sobie to uświadomił, poczuł suchość w ustach i ssanie w brzuchu, od wczorajszego wieczora nic nie jedli i nie pili, jedynie płatki śniegu, które wpadały do ust i się w nich rozpuszczały. Dzisiejszego ranka obudzili się zasypani śniegiem wśród szalejącej zamieci i zawiei. Ubrał się, spakował śpiwór i nakłonił współtowarzyszy do jak najszybszego wymarszu w poszukiwaniu tego miejsca. Nawet namioty zostały pod śniegiem.

piątek, 19 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.15 Malicki zna panie Grudzińskie

Przyjechali znacznie wcześniej niż byli umówieni, ale Albert nie był zaskoczony, przyjął ich serdecznie, zaprosił na talerz flaczków, które właśnie miał ugotowane na obiad. Stanisław chętnie skorzystał z propozycji, Przemek grzecznie odmówił, był całkowicie przygnębiony, pobyt w tej okolicy okazał się gorszy niż w najgorszych przypuszczeniach. Totalne rozczarowanie.
- Dlaczego pan taki smutny panie magistrze – zapytał Albert, widząc smętną minę młodego mężczyzny. – Widać, nie znaleźli panowie tego, czego szukali.
- Niestety nie – przyznał Przemek.
- A może ja mógłbym pomóc? – zapytał uprzejmie staruszek. – Mieszkam tutaj od urodzenia, znam ludzi i okolicę.
- Dziękuję, ale chyba nie, szukałem zagubionego serca – odpowiedział szczerze Przemek.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.14 Spotkanie z Sonią

Miasteczko było niewielkie, w ciągu kilkunastu minut przemierzyli wszystkie ulice, uliczki, zaułki, zatrzymali się przy Akacjowej 15. Naprzeciw domu, w którym mieszkała Sonia z mamą, domu, w którym wynajął pokój, tu się wszystko zaczęło.
- Jakie wrażenia? – zapytał Stanisław, gdy już stanęli.
- Różne – odparł Przemek, spoglądając na jakże mu znajomy budynek. – Trochę się pomyliłem, w notatkach opisałem miejsca tak, jak je widziałem ostatnio, a teraz wydaje mi się, że miasto wygląda jak na początku mojego pobytu. Popatrz na dom Sonii, od chwili, gdy w nim zamieszkałem, zrobiliśmy dwa remonty, i opisałem go w zeszycie tak, jak wyglądał po nich, a teraz… rozumiesz?

czwartek, 18 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.24 Wyznanie

– Czasem, szczególnie przy spotkaniach dwóch nacji mówiących różnymi językami, laska zachodzi w ciążę bez wstępnych rozmów, ale Ania nie wygląda, jakby miała wkrótce rodzić. – zauważył Michał, ignorując karcące spojrzenie siostry.
– Przedostatnia noc, była pierwszą, którą przespaliśmy razem we wspólnym łóżku i drugą spędzoną w tym samym pomieszczeniu – wyjaśniłem na wpół ironicznie.
– Myślałam, że jesteście bardzo zakochani w sobie – mama była zaszokowana.
– Po co braliście ślub? – zapytała równie zdziwiona Wiki.

Powieść Lamia - Rozdz.23 Rodzinna rozmowa

Po kolejnym szoku mam mętlik w głowie. Powoli porządkuję myśli. Co się ze mną dzieje? Ciągle jestem dwa kroki z tyłu. Skutek tragedii sprzed roku, czy zauroczenie zjawiskową urodą Ani i jej drugiego rudego wcielenia.
Przecież to takie oczywiste. Jak mogłem być taki naiwny, wręcz głupi? Powinienem nabrać podejrzeń już w czasie podróży do Rosario, kurtuazyjna wizyta z okazji urodzin. Bzdury. Wszystko już wtedy musiało być wstępnie wykoncypowane przez pana Chuna. Na razie zagadką jest, w którym momencie jego plany zaczęła wspierać Ania. Pseudo ślub i niby życie razem, a cierpliwie czekali na odpowiedni moment. Spotkanie rodzinne, magia świąt, jakże kapitalna choreografia do naszej własnej drugiej sceny aktu drugiego*.

Powieść Lamia - Rozdz.22 Prawdziwe małżeństwo

Zrozumiałem i już wiedziałem jak czuje się człowiek, który wpadł pod rozpędzony pociąg.
Nie było żadnego zawieszenia broni i fikcyjnego związku. Moje, nasze małżeństwo – szybko poprawiłem się w myślach – jest jak najbardziej autentyczne i to z całym jego przyszłym inwentarzem, czyli dziećmi. Czy mój guru mógł podjąć taką zagrywkę?
Wiele dziwnych istot rozpoczynało swój byt w sposób całkiem naturalny w łonie matki. A widział ktoś takie maleństwo? Nikt. Często partnerem był zwykły człowiek. Pierwszym z brzegu przykładem są same Lamie. Zostają nimi tylko kobiety, dla odmiany prawdziwe wampiry to samce, chcąc mieć potomstwo, zapładniają ludzkie kobiety. Jest jeszcze wiele innych podobnych odmian, czy gatunków. Nadarzyła się okazja, żeby jego podwładny miał, jako ojciec, swobodny dostęp do takiej małej istotki i oczywiście ciągły kontakt z mamusią. Pan Chun nie mógł przepuścić takiej gratki.

środa, 17 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.21 Wymówki ojca

Ania zaskoczona tak czułym przywitaniem na chwilę zesztywniała, ale zaraz mnie objęła i mocno przytuliła twarz do mojej piersi. Pogłaskałem ją po włosach, żałując, że nie mogę cofnąć czasu o rok. Ostrzegłbym Ewę i teraz ją trzymałbym w objęciach.
Tak zastał nas radiowóz. Pojechaliśmy na komisariat złożyć zeznania. Opowiedziałem przebieg wydarzeń, pomijając tylko nasze przypuszczenia o pozazmysłowej ingerencji osoby trzeciej. Ania powtórzyła historię o stworzeniu spotkanym w krzakach. Po ciemku dokładnie nie widziała, ale najprawdopodobniej był to duży pies, bo jaki inny czworonóg tej wielkości mógł przebywać w miejskim parku?

Powieść Lamia - Rozdz.20 Ucieczka

Już biegnąc w odwrotnym niż Ania kierunku, rozmyślałem dalej: gdyby w pobliży stał kamerzysta, dźwiękowiec, panie od charakteryzacji i reżyser, wykonałbym parę ciosów ręką lub nogą i w pół minuty cała piątka opryszków leży bezwładnie na trawniku, a ja spokojnie wyciągam komórkę i dzwonię po policję. Niestety jesteśmy zupełnie sami.

wtorek, 16 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.19 Spacer w parku

Spotkanie z całą rodziną po wielu latach rozłąki jest niezapomnianym przeżyciem. Wraz z innymi uległem świątecznemu nastrojowi, chowając smutne wspomnienia głęboko w sobie, tylko czasami wpadałem w zadumę.
Ania, jedyna osoba znająca mój sekret i chyba trochę rozumiejąc targające, acz skrywane rozterki mojego serca, zaproponowała popołudniowy spacer we dwoje. Zgodziłem się, jak się później okazało, nie było to zbyt roztropne z mojej strony. Chciałem pozwiedzać miasto mojego dzieciństwa i młodość, a również uczcić pamięć Ewy, choć kilkoma chwilami wspomnień.

Powieść Lamia - Rozdz.18 Pan Chun

Powoli ubierając się, rozmyślałem. Wspomnienie Ewy niczym lodowa obręcz ścisnęła mi serce. O, ironio – pierwszą rocznicę jej śmierci spędzę, radośnie świętując ze swoją rodziną, mając u boku niedawno poślubioną żonę, która chyba właśnie wyznała mi swoje uczucia. Miałem ochotę wybiec z domu i uciec, daleko przed siebie. Biec do utraty tchu i zapaść się w biały, zimny, puszysty śnieg zasypiając w nim na wieki.
Wziąłem się w garść, otrząsnąłem. Życia już jej nie przywrócę, ale mogę uratować inne, może wiele żyć. Ocalić od śmierci osoby, które kochają i są kochane. Tak jak to zrobił...

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.17 Ojciec Anny

Popatrzyła na mnie uważnie i kontynuowała:
– Tata w czasie mojego dzieciństwa regularnie mnie odwiedzał i aktywnie współuczestniczył w moim wychowaniu. Wielokroć przy tym kłócił się z mamą i babcią. Nauczył mnie panować nad sobą, to właśnie dzięki jego edukacji w sytuacji zagrożenia staram się wycofać, ale nie jestem altruistką, jeśli ucieczka jest niemożliwa, będę się broniła.
– Jak każdy – świadomie skłamałem, chcąc zachęcić ją do dalszych wynurzeń.

Powieść Lamia - Rozdz.16 Końskie kopyto

Tata i jego żona, dwie kolejne cenne informacje, warte dalszego przepytywania:
– Twój tata żyje jeszcze? Nie widziałem go na naszym ślubie.
– Twoich rodziców i rodzeństwa też zabrakło. Zresztą wcale nie mieliśmy ślubu, tylko zawarliśmy zwykły układ.
Posmutniała i odsunęła się, powracając do przeglądania licznie rozłożonych ciuszków. Zdziwiła mnie jej reakcja, więc zapytałem:
– Żałujesz?

niedziela, 14 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.15 Która Ania jest prawdziwa

Dlaczego miałbym wierzyć?! Wszak widziałem na własne oczy. Natomiast moje zdanie o ich pochodzeniu jest całkiem inne od powszechnie przyjętego. Nie są to istoty nadprzyrodzone czy zbłąkane dusze, lecz twory ludzi mających dostęp do nieznanej, a może zakazanej lub zapomnianej wiedzy.
Nakazany odgórnie ślub z Lamią stanowił element mojej pracy, aczkolwiek przyjemniejszy i mniej absorbujący niż mogłem sobie początkowo wyobrazić. Natomiast pod żadnym pozorem nie stanowił on powodu do udzielenia długiego urlopu. Nadal pracowałem. Wyjazd do Polski wbrew pozorom również nie był nagrodą, miałem do wykonania zadanie.

Powieść Lamia - Rozdz.14 Domniemania Wiktorii

Perspektywa świąt w rodzinnym gronie wprawiła mnie w wyborny nastrój, postanowiłem trochę pożartować z siostry. Zrobiłem błogą minę, nachyliłem się do jej ucha i czułym głosikiem wyszeptałem:
– Świetnie wyszkoliłaś swojego faceta. Cudownie mi mył plecy, jest taki czuły, a jednocześnie męski.
– Odbiło ci? – wykrzyknęła oburzona.

sobota, 13 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.13 Kolejne wypadki

– Nie odniósł żadnych obrażeń, samochód miał wgnieciony błotnik i uszkodzone zawieszenie w prawym przednim kole. Właściwie nic poważnego, dalej jednak nie mógł jechać. Zasięg w telefonie miał słaby, ale udało mu się połączyć z pomocą drogową. Po trzech godzinach auto znalazło się na lawecie, a on jako pasażer wracał do domu.
– Którędy pojechali? – dociekałem.
– Drogą, którą powinien wracać. Znak objazdu zniknął i uszkodzonego mostu po drodze też nie przyuważył.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.13 Malicki

- Miło mi poznać panów magistrów – odparł Malicki. – Przepraszam za takie nagłe pojawienie się, byłem na podwórku koło domu i zobaczyłem samochód. Wie pan, przyjeżdżały tu różne pary, nie jestem zazdrośnikiem ani żadnym dewotem, chcą w krzaczki, to niech sobie chodzą, nie mój interes. Lato u mnie spędzają wnuki, przychodziły bawić się na pagórek, a tu pełno śmieci, plastikowe butelki, potłuczone szkło, papiery, torebki, a jak wnuczka znalazła na gałęzi takie długie gumowe świństwo, co to przeciw ciąży jest, no to wtedy już się zdenerwowałem i teraz gonię ich. Jak nie potrafią po sobie posprzątać, to są sobie sami winni. Ot co.

piątek, 12 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.12 Pagórek

Resztę podróży minęło Przemysławowi na zapisywaniu kolejnych stron zeszytu. Przerwał w chwili, gdy ojciec poinformował go:
- Zbliżamy się do Kreskowic, gdzieś tu powinna być droga na ten twój pagórek, ja jej niestety nie znam, więc musisz oderwać się od pisania i popatrzeć na świat.
- Już się patrzę, jedź teraz powoli, dobrze? – odparł syn.

Powieść Lamia - Rozdz.12 Co spotkało Mirka

– Wiem Maciek, co sobie myślisz – dodał zaraz.
Wyszedłem spod prysznica, założyłem dół od piżamy i zająłem strategiczne miejsce przed lustrem.
– Czyli co? – zapytałem po chwili, sam zaciekawiony co myślę. Zawsze słuchając takich opowiastek, tylko skupiałem się na wypowiedzi, gromadziłem informacje, a wszelki rozważania i wyciąganie wniosków zostawiałem na później, gdy już poznam wszystkie fakty, a coś mi właśnie szeptało w głowie, że będzie dalszy ciąg historii.

czwartek, 11 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.11 Wyjazd do Kreskowic

- Posłuchaj mnie Przemku teraz uważnie – zwróciła się do prawnuka – jak dobrze wiesz, wielu moim uczniom w życiu pomogłam. Więc zrobimy tak, najpierw pojedziesz to tej swojej wyśnionej miejscowości, może się czegoś dowiesz, może sobie coś przypomnisz. Zbieraj to wszystko w swojej głowie, później jeszcze raz przemyślisz. Ja do tego czasu też pomyślę jak ci pomóc i na pewno pomogę na sto procent. Obiecuję, że jeszcze zaświeci dla ciebie słoneczko i będziesz szczęśliwy. Zaufaj swojej starej prababci.

Powieść Lamia - Rozdz.11 Poranek i powrót

Uspokojony i odprężony postanowił doprowadzić siebie i swoje ubranie do jako takiego porządku. Sięgnął ręką do baterii nad wanną, uniósł uchwyt do góry, z wylewki popłynęła woda, widocznie nie wszystkie media jeszcze odłączono lub co bardziej prawdopodobne brak prądu był chwilowy, odcięto go specjalnie na jego przyjazd. Położył telefon na wannie, ściągnął ubranie i mimo jesiennego chłodu panującego w nieogrzewanym mieszkaniu i zimnej wody starannie się umył.

środa, 10 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.10 Postanowienie Przemka

- Masz rację babciu, nie pasowaliśmy do siebie od początku - potwierdził Przemek – nawet parę dni temu powiedziałem tacie, że on by się nadawał na jej męża, a nie ja.
- Tato – zwrócił się do ojca z uśmiechem, którego nie miał na twarzy od bardzo dawna – może byś się zakręcił koło niej, obiecuję, nie będę miał pretensji, a nawet ci pomogę, miałbym fajną macochę.

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.2 Schronisko

Pięćdziesiąt mozolnych kroków i ponowny obrót, tym razem zastygł w miejscu, serce ścisnął mu strach. Czerwona postać skurczyła się, zmalała, właściwie ponad śnieg wystawał tylko jej kaptur. Machnął ręką, wskazując kierunek dalszego marszu do idącego za nim Heńka i zawrócił po wydeptanych już śladach. Skulona z opuszczoną głową klęczała, przysiadając na piętach.
- Wstań, pomogę ci. Musimy iść dalej, to już naprawdę blisko – powiedział, ujmując ją pod pachami i pomagając wstać.

wtorek, 9 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.9 Babcia ma swoją tajemnicę

- Naprawdę nie wiem, czy ten wyjazd ma sens. Wydaje mi się synku, że sprawa jest oczywista. Gdzieś, najprawdopodobniej w Internecie zobaczyłeś zdjęcia tamtych okolic, ten duży dom, jak powiedziałeś, był zbudowany w czasie wojny, później uległ zniszczeniu, ale jego zdjęcia mogły się zachować. A możliwe jest też, że w czasie wakacji odwiedziłeś tę miejscowość, przecież jeździłeś na obozy, w czasie studiów zwiedzałeś Polskę z kolegami. Usłyszałeś lub przeczytałeś miejscowe legendy, opowiadania, historyjki, a później w czasie śpiączki mózg na podstawie tych wspomnień zaczął tworzyć własną legendę, nadpisując poprzednie wspomnienia.

Rudowłosa - Chata w górach Rozdz.1 Śnieżyca

Tysiące kroków, a każdy krok, każde kolejne wyciągnięcie nogi z grubej warstwy świeżego śniegu było coraz trudniejsze. W przerwach pomiędzy jednym a drugim podmuchem wiatru, gdy płatki śniegu wzniesione zamiecią opadały, uważnie lustrował horyzont, szukał kształtów zapamiętanych ubiegłego lata. Gdzieś tutaj, w tej oddalonej od szlaków turystycznych, osamotnionej kotlinie była drewniana chata, schronisko dla zabłąkanych lub tak jak oni zaskoczonych przez zimę turystów. Zapamiętał je dobrze, chociaż wtedy, gdy byli tu z Elżbietą spali w namiocie, ale codziennie je widywał, znajdowało się niedaleko studni, z której czerpali wodę.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.8 Rozmowa z babcią

W sobotę po śniadaniu babcia Łucja lekko drżącym ze starości, ale mocnym zdecydowanym głosem powiedziała:
- Stasiu, Przemuś proszę, przyjdźcie do salonu, powinniśmy porozmawiać.
Posłusznie przyszli i zajęli miejsca w fotelach naprzeciw starszej pani.
- Przemku – zaczęła – jesteś tu już dwa dni, dawałam ci spokój, chyba jednak pora, żebyś nam wyjaśnił swój problem, bo wszyscy wiemy, że coś cię męczy, gryzie od środka. Bardzo bym ci chciała pomóc i być może potrafię, ale musisz się otworzyć.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.7 Babcia Łucja

Przemek używał zawsze skróconej formy babcia albo babcia Łucja, choć była jego prababcią, mamą mamy jego taty. Bardzo ją szanował i cenił. Znał historię jej życia, choć tylko od ślubu z pradziadkiem, który odbył się dwa lata po wojnie, o swojej wczesnej młodości nigdy nie opowiadała, a przecież ich córeczka przyszła na świat jeszcze przed wojną, babcia miała 17 lat, gdy została mamą. Urodziła się i całe życie mieszkała w Toruniu, ukończyła studia pedagogiczne, uczyła biologii w liceum. Pradziadek Marian był cenionym lekarzem, oboje wykonywali swoją pracę z pasją i zaangażowaniem, mieli prawdziwe powołanie. Bardzo kochała swojego o 20 lat starszego męża, a on w pełni odwzajemniał te uczucia.

niedziela, 7 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.10 Koszmar za oknem

Stał bez ruchu, gdy tamten osobnik zniknął z jego pola widzenia za rogiem budynku i po chwili szóstym zmysłem uświadomił sobie, że on idzie tutaj do niego. Instynkt samozachowawczy przełamał paraliż. Pobiegł do drzwi wejściowych, przekręcił gałkę zamka, w odruchu desperacji podsunął jeszcze stojącą obok szafkę na buty, była za niska więc migiem przyniósł kilka książek, które w czasie obchodu mieszkania zauważył na jednym z regałów. Wpasowane pomiędzy szafkę, a klamkę, skutecznie ją zablokowały.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.6 Przyjazd ojca

Nie było żadnego rozwodu, nigdzie nie wyjechał, nie ma Sonii, Lidii ich domu i firmy, za to był wypadek. To był tylko sen, wszystko było zwykłym sennym marzeniem. Czy sen mógł trwać tak długo? Przecież pamiętał niejeden, tworzyła go jedna lub kilka scen, krótka przygoda, czy możliwe było, aby sen był kontynuowany? Po jednym następował kolejny, będąc dalszym ciągiem tych poprzednich? Czy nie bardziej prawdopodobne jest to, że doznał w czasie wypadku urazu mózgu i tworzył on jakieś niesamowite wizje? Przeżycia ostatnich dziesięciu lat okazały się mirażem, już był tego pewien. Nie chodziło nawet o różnicę w datach, a bardziej o nierealność tej przygody. Przeskoki w czasie o kilka dni, tygodni lub miesięcy, niby później coś tam z tego okresu pamiętał, ale to były tylko mgliste wspomnienia. Widział również sceny, w których nie brał udziału, w tym czasie był w innym miejscu. Magiczne talizmany i wiele, wiele innych historii nie z tego świata. No i bezsporny fakt, że w tamtym rejonie nie było żadnego podległego zakładu, żadnej fili, nawet najmniejszej.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.5 Rozwód i wyjazd

Wracał do domu szybko, za szybko, gdy zobaczył wyjeżdżający z bocznej uliczki ciemnozielony samochód, nie miał szans zahamować. Lewa strona była pusta, dodał gazu, zjechał na środek ulicy i ominęli się o parę centymetrów.
Elżbieta była w domu, więc od drzwi wywołał awanturę, nazwał ją dziwką, pierwszy raz się postawił. Nie zdenerwowała się, nie podniosła głosu. Obojętnie lekceważąco powiedziała mu straszne rzeczy. Nazwała go chłopaczkiem, który nie dorósł, żeby być mężczyzną, nieudolnym kochankiem nieumiejącym dać zadowolenia kobiecie i wiele, wiele więcej. Na koniec kazała mu się spakować i wyprowadzić, a jutro jej znajomy prawnik napisze pozew rozwodowy. Miała prawo go wyrzucić, mieszkanie było jej własnością, dostała je od rodziców na tydzień przed ślubem, tak na wszelki wypadek, żeby nigdy nie miał do niego żadnego prawa.

sobota, 6 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.4 Zdrada żony

Pokiwał głową, tak jakby sobie przypominał i rzeczywiście pamiętał tę sytuację. Tylko trochę inaczej – zauważył wyjeżdżający samochód z podporządkowanej, ale nie hamował, wprost przeciwnie, wcisnął pedał gazu do oporu, zjechał na środek ulicy i ominął go. Co jest grane?
– Już wszystko sobie przypomniałem, potrzebuję jeszcze trochę czasu, ale jutro będę gotowy do wypisania – powiedział do lekarza, siląc się na spokojny, nawet trochę żartobliwy ton, chciał, żeby mu dali spokój i sobie poszli.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.3 Wypadek

Rzeczywiście przyglądał się jej, intensywnie myśląc. Jako mężczyzna, mimo urazy do niej, musiał przyznać, że w tej letniej sukience, podkreślającej wcięcie w tali, krągłe biodra i jędrny duży biust, wyglądała bardzo ładnie tak jak wtedy, gdy byli jeszcze młodym małżeństwem. Teraz nie myślał o jej kobiecości, ale właśnie o tej sukience. Letniej sukience. Ostatnią datą, którą pamiętał był 13 września, a lekarz powiedział, że spał 6 tygodni, więc teraz jest koniec października. Kto chodzi w przeddzień Wszystkich Świętych w cienkiej letniej sukience? Fakt słońce świeciło mocno, w sali było bardzo widno, przez dłuższy czas mrużył oczy, nie mogąc przywyknąć do tej jasności, ale czy to normalne pod koniec października? Może wcale nie upłynęło 6 tygodni i co tu robi Elżbieta, udając jego żonę? Może wcale nie było wypadku, nie ma przecież na nim żadnego śladu, jest w pełni zdrowy poza tą niby śpiączką. Może napadli na nich we śnie i porwali jego i dziewczyny. Przecież byli bardzo bogaci i porywacze mogli liczyć na duży okup. Ta myśl zmroziła go. Po chwili zastanowienie stwierdził, że nie jest to całkiem logiczne. Po co mieliby udawać jakiś szpital, opowiadać o wypadku, wystarczyło zamknąć gdzieś w piwnicy i tyle.

piątek, 5 czerwca 2015

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.2 Wizyta Elżbiety

Po usłyszeniu, że jechał sam, zamknął oczy, a spod powieki wypłynęła łza ulgi i radości. W tym momencie poczuł dziwny ruch w żołądku, w chwilę później coś się przesunęło przez gardło po języku i dolnej wardze wywołując odruch wymiotny, ale nagrodą były wolne usta. Po chwili pielęgniarka podniosła zagłówek łóżka i podała mu kubek lurowatej herbaty. Wypił ją przez rurkę, najszybciej jak mu się udało, czując przy tym, jak Sahara w jego ustach zamienia się w oazę. Następnie udzielił odpowiedzi na szereg pytań lekarza mających ustalić, czy wszystkie klepki w jego głowie są na swoim miejscu. Odpowiadał wyluzowany, nawet się trochę naśmiewając z naiwności niektórych z nich, np. ile jest 8+7, Świadomość, że wszystko z nim jest ok i nikomu z jego bliskich nic się nie stało, działała na niego odprężająco.

Powieść Krąg -Tom1- Rozdz.1 Przebudzenie

Obudził się, zamrugał oczami, próbując przyzwyczaić je do rażącego światła. Czuł się cały zdrętwiały, piekły go plecy, pośladki, spróbował się obrócić, mięśnie niechętnie zareagowały. Poruszył się bardzo nieznacznie, chciał sobie pomóc rękoma, ale one również niechętnie reagowały na bodźce nerwowe, na dodatek po wykonaniu niewielkiego ruchu poczuł opór, dłonie leżały przy jego boku i były do czegoś przywiązane. Ból i szum w głowie utrudniały zebranie myśli.
– Co się stało, przecież wieczorem położyłem się do swojego łóżka w swoim własnym domu – to była jego pierwsza myśl.
Ponownie się poruszył, tym razem bardziej energicznie. Wtedy dobiegły go przytłumione głosy jakby z daleka:

czwartek, 4 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.9 Mroczne osiedle

To była połowa listopada, późne popołudnie, niebo zachmurzone. Na drodze ruch niewielki, sporadycznie mijał jakiś inny pojazd. Droga prowadziła przez las, w pewnym miejscu zobaczył znak objazdu spowodowanego uszkodzeniem mostu. Nie pamiętał czy w tej okolicy mijał jakiś most, ale są taki maleństwa, na które nie zwraca się uwagi, więc bez namysłu skręcił zgodnie ze wskazaniem strzałki.

Powieść Lamia - Rozdz.8 Problem Mirka

Obudziłem się wcześnie rano, było jeszcze ciemno, co właściwie wcale nie powinno dziwić, zważywszy, że okres Świąt Bożego Narodzenia przypada na najkrótsze dni roku. Wcale nie zaliczam się do rannych ptaszków, chciałem skorzystać z łazienki, zanim pozostali goście wstaną. Nie licząc pięciu facetów, w domu aktualnie przebywało sześć pań, a one na pewno zablokują toaletę na nieskończenie długi czas.

środa, 3 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.7 Pierwsza wspólna noc

Położyłem się na plecach na skraju wersalki. Odwróciłem głowę w stronę Ani. Pomimo panujących ciemności wyraźnie widziałem jej śliczną uśmiechniętą twarz.
– Nie bój się – szepnęła.
Dawno, bardzo dawno temu nauczyłem się panować nad swoim strachem. Nie bałem się jej, ale siebie, swojej słabości cechującej każdego mężczyznę w chwilach uniesienia. A przecież tutaj, w tym mieszkaniu przebywała cała moja najbliższa rodzina.

Powieść Lamia - Rozdz.6 Urodziny Lily

Dlaczego je tolerowaliśmy, skoro naszym szczytnym celem było niszczenie i zabijanie wszelkich demonów? Jedna z naszych ekip w czteroosobowym składzie zaatakowała panią Esmeraldę i jej córeczkę Ritę w czasie podróży do Stanów Zjednoczonych. Niestety poniosła sromotną klęskę i zmuszona była się wycofać na z góry upatrzone pozycje. Na szczęście obyło się bez ofiar. W aktualnej chwili były dla nas za mocne. Teraz gdy pojawił się nowy nieznany przeciwnik, pan Chun postanowił na czas bliżej nieokreślony przerwać wojnę i w celu zawarcia rozejmu przyjął urodzinowe zaproszenie.

wtorek, 2 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.5 Panie Suarez

Powoli podchodziłem do łóżka, a przez głowę przelatywały mi tysiące wspomnień.
Prosto z lotniska po powrocie z Kolumbii udaliśmy się do domu pana Chuna. Wiedzieliśmy, co nas czeka, najbardziej niemiła rozmowa w życiu, choć mnie to absolutnie nie wzruszało. Po śmierci Ewy już nic gorszego nie mogło mnie spotkać. Niemniej Marek, który był wyznaczony na szefa ekspedycji, zaatakował od drzwi:

Powieść Lamia - Rozdz.4 Borowy

- Świetnie to wykalkulowałeś – stwierdził brat, również się zaśmiewając - a spotkałeś już jakiegoś?
- Miałem informację, że coś dziwnego widziano w Borach Tucholskich, ale to był zwykły Borowy. - odpowiedziałem.
- Leśniczego wzięto za wampira? – zainteresowała się siostra.
- Raczej chyba chodzi o gajowego. – wtrącił jej mąż.

Powieść Lamia - Rozdz.3 Ania

– Maciusiu? – słysząc głos Ani szybko wróciłem do teraźniejszości.
Obróciłem głowę w jej kierunku. Była śliczna, blond włosy w delikatnych falach spływały na kark do tego niebieskie łagodne oczęta, zgrabny nosek i zmysłowe usta, trochę za duże jak na mój gust, ale takie podobno były modne we Francji. Zgrabne nogi w niewielkim stopniu zasłaniała czarna mini sukienka z długim rękawem i odsłoniętymi plecami wyszywana srebrnymi cekinami w strzałki, choć ja bym powiedział, że w jodełkę, ale tak podobno stwierdziła ekspedientka w paryskim sklepie.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Powieść Lamia - Rozdz.2 Śmierć Ewy

Akcja trwała sekundę, może krócej, przecież doskonale wiedzieliśmy, jak szybko potrafią poruszać się pająki, więc nie daliśmy się zaskoczyć. Gdy tylko przednie odnóża pojawiły się u wyjścia, Marek nacisnął spust. Zgodnie z przyjętą zasadą jego laser nastawiony był na 50% mocy nominalnej, nigdy nie chcieliśmy robić niepotrzebnego zamieszania, przy zbyt dużej sile, promień przenikał ofiarę i podążał dalej, niszcząc lub zabijając następną przeszkodę, jaką napotkał na swojej drodze.